<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>blog.kochanowski.org</title><link>http://blog.kochanowski.org/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Wed, 08 Sep 2010 02:30:35 +0200</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>Nowy FILMWEB - wreszcie!</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/05/20/nowy-filmweb-wreszcie-1/</link><description>&lt;p&gt;&lt;a href='http://wstaw.org/w/5vO/'&gt;&lt;img src='http://wstaw.org/m/2010/05/20/nowy-filmweb_jpg_300x300_q85.jpg' style=&quot;float: left; margin-right: 10px; margin-bottom: 10px&quot;&gt;&lt;/a&gt;Jakiś czas temu, &lt;a href=&quot;http://antyweb.pl/obrazki-z-nowego-filmweb-pl/&quot; title=&quot;Grzegorz Marczak - obrazki z nowego filmwebu&quot;&gt;Grzegorz Marczak prezentował na łamach swojego bloga nowy wygląd filmwebu&lt;/a&gt;, dzisiaj (?) mamy okazję sami zobaczyć jak to wygląda w praktyce.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przyznam szczerze, że mi nowy layout podoba się bardziej niż na zdjęciach. Co prawda serwis chodzi wolno, wręcz pełza (pewnie dalej trwa migracja), ale i tak można nacieszyć oko.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Filmwebu zapewne nie trzeba nikomu przedstawiać. Istnieje wiele serwisów o podobnej tematyce, ale spójrzmy prawdzie w oczy, chociażby &lt;a href=&quot;http://film.onet.pl/&quot; title=&quot;Film Onet.pl&quot;&gt;onetowski film&lt;/a&gt; wygląda śmiesznie, ba, pokracznie, porównując nawet do starego wyglądu filmwebu, nie mówiąc już o bazie filmów i całej społeczności tego największego polskiego serwisu nt branży filmowej.&lt;br&gt;
&lt;img src=&quot;http://wstaw.org/m/2010/05/20/logo-filmweb.PNG&quot; alt=&quot;nowe logo serwisu filmweb w wersji beta&quot; style=&quot;border: 0; position: margin: auto&quot;&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Przez jakiś czas korzystałem z serwisu &lt;a href=&quot;http://fdb.pl/&quot; title=&quot;fdb.pl&quot;&gt;fdb.pl&lt;/a&gt;, który moim zdaniem, może być brany pod uwagę jako drugi portal tego rodzaju w naszym internecie. Uważam tak ze względu na przejrzystość całego serwisu, dobrą bazę filmów jak i fakt, że to właśnie z niego pobierane są informacje o filmach, które wykorzystuje znany &lt;a href=&quot;http://www.gosu.pl/movies-pl.html&quot; title=&quot;movies.js&quot;&gt;skrypt do generowania listy posiadanych filmów&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Filmweb zrobił kolejny krok ku powiększeniu swojej rzeszy wiernych fanów.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 20 May 2010 22:15:55 +0200</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/05/20/nowy-filmweb-wreszcie-1/</guid><category>Film</category><category>Internet</category><category>Wyczytane w sieci</category><category>filmweb nowy</category></item><item><title>Wykop efekt? To ja podziękuję</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/05/14/wykop-efekt-to-ja-podziekuje/</link><description>&lt;p&gt;Swego czasu wykop był swoistą ostoją dla osób szukających prawdziwych perełek w internecie. Teraz, powoli zamienia się w chłam.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Może ten stan trwa już od dłuższego czasu, to fakt. Jednak tak na serio uświadomiłem to sobie porządkując dzisiaj swoje favikony na pasku zakładek. Ikona wykopu natchnęła mnie do myśli &lt;i&gt;Kurczę jak ja tam dawno nie byłem&lt;/i&gt;. Kiedyś nie wyobrażałem sobie dnia bez wejścia na wykop. Zawsze można było coś sensownego znaleźć. Obecnie trzeba się przebijać przez wpisy sponsorowane, reklamy i inne badziewie by dotrzeć do contentu, który też nie jest najlepszy.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Co mnie np obchodzi kolejny wykop efekt w jakiejś tam sondzie? Jestem tak maksymalnie wnerwiony... Ehh... Pamiętam czasy gdy większość wpisów była jeszcze z pogranicza nauki i IT, ewentualnie polityki. Teraz masa śmiecia jest nie do przetrawienia.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Wracam do swoich kanałów RSS, a co do wykopu, może będę tam sporadycznie zaglądał. Może coś się zmieni i znów będę czuł, że jest sens 'tracić czas na głębokie wykopy'?&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 14 May 2010 20:12:31 +0200</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/05/14/wykop-efekt-to-ja-podziekuje/</guid><category>Internet</category><category>Shit happens</category><category>wykop chłam</category></item><item><title>UJ vs Internet</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/05/13/uj-vs-internet/</link><description>&lt;p&gt;&lt;a href='http://www.flickr.com/photos/dalbera/2738451853/sizes/o/'&gt;&lt;img src='http://wstaw.org/m/2010/05/13/2738451853_6e0015ef91_jpg_300x300_q85.jpg' align=&quot;left&quot; style=&quot;padding: 5px&quot;&gt;&lt;/a&gt; W nawiązaniu do &lt;a href=&quot;http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,7865310,Szkola_2_0__Ludzie__nie_bojmy_sie_technologii.html&quot; title=&quot;Szkoła 2.0 nie bójmy się nowych technologii&quot;&gt;artykułu gazety&lt;/a&gt; i tego co mówiła mi moja narzeczona (i nie tylko Ona), naszło mnie takie małe przemyślenie, a propo Internetu, kontaktu z wykładowcami/ćwiczeniowcami, ich mobilności i tym podobnych spraw.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jako, że sam studiuję na AGH, mogę tylko przytoczyć zasłyszane opinie o Uniwersytecie Jagiellońskim jeśli chodzi o powyższe kwestie. I szczerze mówiąc, nie są one pozytywne.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Mało który mgr/dr ma podany adres email do publicznej wiadomości. A jak wiadomo czasem istnieje potrzeba skontaktowania się poza terminem konsultacji/dyżurów/wykładów itp. Przykładowo dzisiaj, moja miłości jechała dwa razy na uczelnię i dwa razy się okazało, że nie ma zajęć. Niestety żadnej stosownej informacji wcześniej nie było podanej. A tak wystarczyłby mail/telefon do starosty roku.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Kolejną sprawą jest kwestia studenta z laptopem na wykładzie. Podobno nie są 'mile' widziani - piszę to co słyszałem od znajomych z kierunków humanistycznych. Raczej nie zakładam, że Wydział Matematyki i Informatyki UJ robi problemy z używaniem laptopów podczas wykładu.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Prawda, że dziwne podejście ? Przynajmniej dla mnie. Mówiąc szczerze, nie wyobrażam sobie dnia na uczelni bez laptopa jeśli mam kilka wykładów. Może co prawda robię mało notatek, ale wynika to z faktu, że znaczna część wykładowców udostępnia swoje wykłady on-line. Dużo z nich zawiera materiał z ubiegłych lat, ale są sukcesywnie update'owane wraz z upływem czasu. Czego nie mogę powiedzieć znów chociażby o Filologii UJ.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Gwoli ścisłości na terenie prawie całego AGH działa sieć bezprzewodowa - publiczna (wolniejsza) i dla zarejestrowanych userów. Żaden wykładowca nie robił nigdy problemów jeśli ktoś korzystał z laptopa, netbooka podczas wykładu - nawet koleżanki z Socjologii (Wydział gier i zabaw ;) ) nie narzekały.&lt;br&gt;
UJ ciągle rozwija swój Kampus na Ruczaju, jednak gro jego budynków - &lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/Collegium_Paderevianum_Uniwersytetu_Jagiello%C5%84skiego&quot; title=&quot;Collegium Padervianum&quot;&gt;Paderevianum&lt;/a&gt;, Wenecja 2, budynki wokół rynku - w porównaniu z innymi uczelniami, zapewniają standardy rodem z PRL'u - w zimie podobno nieźle &lt;i&gt;piździ&lt;/i&gt; w salach.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Nie twierdzę, że UJ jest do bani. W końcu to tradycja. Czasem jednak warto zdać sobie sprawę, że konserwatyzm nie we wszystkim jest doby i trzeba iść z duchem czasu.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 13 May 2010 23:34:47 +0200</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/05/13/uj-vs-internet/</guid><category>Inne</category><category>Kraków</category><category>Studia</category><category>UJ</category><category>Internet</category></item><item><title>Zdjęcia z pogrzebu Pary Prezydenckiej</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/04/18/zdjecia-z-pogrzebu-pary-prezydenckiej/</link><description>&lt;p&gt;Tak się właśnie zastanawiam po co ludzie robią zdjęcia z pogrzebu Pary Prezydenckiej? Ani się nikomu nie 'pochwalą' - w końcu pewnie cały naród ogląda transmisję z Krakowa - ani nie oprawią w ramki. Wrzucenie ich na FB / NK / cokolwiek też jest średnio udanym pomysłem - ale to tylko moja opinia. Wydaje mi się, że lepszym pomysłem, w chwili mijania konduktu z ciałem Marii i Lecha Kaczyńskich byłoby po prostu zwykłe przeżegnanie się.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 18 Apr 2010 16:31:26 +0200</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/04/18/zdjecia-z-pogrzebu-pary-prezydenckiej/</guid><category>Inne</category></item><item><title>Konkurs na logo Ery</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/04/16/konkurs-na-logo-ery/</link><description>&lt;p&gt;Jakiś czas temu &lt;a href=&quot;http://www.era.pl&quot; title=&quot;era&quot;&gt;Era&lt;/a&gt; ogłosiła &lt;a href=&quot;http://www.era.pl/pl/strona_korporacyjna/sponsoring/konkurs_na_nowe_logo_ery&quot; title=&quot;Era, konkurs na logo&quot;&gt;konkurs&lt;/a&gt; na swoje logo. Nie dziwię się, skoro od kilkunastu lat wygląda prawie tak samo. Dziwi mnie natomiast &lt;a href=&quot;http://www.era.pl/r/era_pl_repo1/documents/korp/sponsoring/Regulamin_konkursu.pdf&quot; title=&quot;Regulamin konkursu&quot;&gt;regulamin konkursu&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;Uczestnikami Konkursu mogą być: studenci, absolwenci i wykładowcy Akademii Sztuk Pięknych.&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
Wynika z tego, że osoby, które np żyją z grafiki, a nie są po ASP nie mają co się starać. Sam nawet miałem pomysł by wziąć udział, ale mniejsza o to.&lt;br&gt;
Kolejną dziwną sprawą (dla mnie) jest fakt, że PTC potrzebuje wydruku loga na A4 - pomimo tego, że trzeba załączyć płytkę z elektroniczną wersją loga.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
P.S, mam wrażenie, że jeszcze kilka dni temu nie było wzmianki o płycie CD w regulaminie, tylko o papierowej wersji loga. W sumie to mnie bardziej dziwiło i to chciałem opisać.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 16 Apr 2010 01:26:27 +0200</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/04/16/konkurs-na-logo-ery/</guid><category>GSM</category><category>Inne</category></item><item><title>Kobiety i światła mijania</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/04/09/kobiety-i-swiatla-mijania/</link><description>&lt;p&gt;Mam takie nieodparte wrażenie, że większość samochodów bez włączonych świateł prowadzą kobiety. Jakoś tak się zdarzyło, że przez ostatnie dwa dni trochę &lt;span style=&quot;text-decoration: line-through&quot;&gt;pojeździłem&lt;/span&gt; postałem w korkach i cóś takiego zaobserwowałem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Często staram się pokazać innym uczestnikom ruchu, że nie mają świateł, jednak gdy obracam się do tyłu i pokazuję kobiecie za mną, że nie ma włączonym świateł mijania widzę, że patrzy na mnie jak na debila.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Nie jestem żadnym męskim szowinistą, stwierdzam tylko co ostatnio zauważyłem.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 09 Apr 2010 22:07:47 +0200</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/04/09/kobiety-i-swiatla-mijania/</guid><category>Kraków</category><category>Paplanina</category></item><item><title>Kibice a PZPN</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/03/05/kibice-a-pzpn/</link><description>&lt;p&gt;Nie jestem wybitnym specjalistą jeśli chodzi o piłkę nożną. Tak po prawdzie, to wolę basket i siatkówkę, ale szlag człowieka trafia gdy słyszy, że &lt;a href=&quot;http://sport.onet.pl/pilka-nozna/reprezentacja/pzpn-zajal-sie-koszulkami-chcemy-uniknac-podobnych,1,3186811,wiadomosc.html&quot; title=&quot;PZPN afera koszulkowa&quot;&gt;PZPN obraduje nad aferą koszulkową&lt;/a&gt; bo chce liczyć się z kibicami, którzy byli niezadowoleni. To w takim razie powinni jednomyślnie uchwalić decyzję o swoim odwołaniu.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 05 Mar 2010 01:11:47 +0100</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/03/05/kibice-a-pzpn/</guid><category>Polska</category></item><item><title>Szablony z ciemnym tłem</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/03/02/szablony-z-ciemnym-tlem/</link><description>&lt;p&gt;Dobry wygląd bloga/strony to podstawa dzięki której zwiększamy ilość odwiedzin co w połączeniu z dobrym contentem sprawia, że nasz fragment sieci staje się miejscem wartym odwiedzenia.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Wchodząc min. na &lt;a href=&quot;http://niebezpiecznik.pl/&quot; title=&quot;niebezpiecznik.pl&quot;&gt;niebezpiecznik.pl&lt;/a&gt;, czy &lt;a href=&quot;http://ania.jogger.pl/&quot; title=&quot;Anna Warzecha&quot;&gt;blog Ani Warzechy&lt;/a&gt;, która ostatnio zmieniła szablon lub &lt;a href=&quot;http://blog.bobiko.pl/&quot; title=&quot;blog Bobiko&quot;&gt;blog.bobiko.pl&lt;/a&gt;, po przeczytaniu wpisów przechodząc dalej na kolejne strony, przez chwilę muszę przyzwyczajać oczy do &lt;i&gt;normalnego&lt;/i&gt; układu kolorów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Lubię wyżej wymienione strony, więc gdy tylko widzę, że jest nowy wpis, chętnie tam zaglądam. Każdy z tych blogów cechuje się obecnie ciemnym tłem, co przy dłuższym czytaniu (ba, niekiedy nawet krótkim) &lt;b&gt;bardzo męczy oczy&lt;/b&gt;.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Swego czasu, gdy powstawał niebezpiecznik, napisałem do Piotra Koniecznego, że pomysł na blog jest genialny, ale dłuższe przebywanie na stronie męczy oczy - szybko dostałem miłą odpowiedź. Piotrek stwierdził, że kolorystyka theme pasuje do klimatu/zagadnień tematycznych bloga. Przypadkiem, niedługo po tym, na webhosting.pl był artykuł o blogach, gdzie wskazano niebezpiecznik jako dobry blog ze złym theme - ciemnym, męczącym czytającego.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Osobiście nie miałbym uprzedzeń do tego typu blogów, ale biały/jasny tekst na ciemnym tle, jak widać, nie przechodzi. Zawsze pozostają RSSy, ale nie wszyscy publikują pełne wpisy. Rzadko, stosunkowo, można też spotkać &lt;i&gt;alternate stylesheet&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 02 Mar 2010 14:40:44 +0100</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/03/02/szablony-z-ciemnym-tlem/</guid><category>Internet</category></item><item><title>Kraków, dobry HotSpot</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/03/01/krakow-dobry-hotspot/</link><description>&lt;p&gt;Nowy semestr na uczelni dopiero się rozpoczął. Zanim znów zacznę gonić za zaliczaniem kolokwiów, pisaniem projektów, jeszcze trochę czasu minie. Jak to czasem bywa, plan na semestr nie jest idealny, sporo 3-4 godzinnych okien, podczas których nie za bardzo jest sens wracać do domu. Co więc ze sobą zrobić?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Odpowiedź jest prosta, znaleźć dobre miejsce. Tylko gdzie? Fajnie jest sobie posiedzieć w okolicach rynku, w dobrej knajpie, z dostępem do sieci i gniazdkiem w pobliżu. Można powiedzieć, że pewnie teraz już większość miejsc oferuje takie &lt;i&gt;wygody&lt;/i&gt;, jednak nie wszystkie zapewniają taki mały szczegół jak &lt;b&gt;względna cisza&lt;/b&gt;.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Po kilku godzinach na uczelni gdzie już jestem lekko zmęczony, chciałbym w spokoju posiedzieć, napić się dobrej kawy, posurfować w sieci, czy nawet napisać trochę kodu, zanim znów będę męczył swoje szare komórki.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Niestety, nie znam miejsca spełniającego takie kryteria, a trochę czasu minie zanim empirycznie sprawdzę potencjalne miejsce dłuższych posiedzeń. &lt;strong&gt;Może ktoś z Was zna takie miejsce&lt;/strong&gt; i mógłby z pełną satysfakcją polecić? P.S. Bunkier sztuki wydaje się dobrym miejscem, ale nie wiem (jeszcze) jak wygląda sprawa z gniazdkami.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 01 Mar 2010 18:03:59 +0100</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/03/01/krakow-dobry-hotspot/</guid><category>Kraków</category><category>Studia</category></item><item><title>Kobiety &amp; seriale</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/02/24/kobiety-seriale/</link><description>&lt;p&gt;Taa..&lt;br&gt;
(przy oglądaniu Majki)&lt;br&gt;
kobieta: I niby ona jest słodka&lt;br&gt;
ja: to przełącz ten szajs&lt;br&gt;
kobieta:Ale ja to oglądam&lt;br&gt;
ja: to po co krytykujesz?&lt;br&gt;
kobieta: no bo to takie nieprawdziwe&lt;br&gt;
ja: to po co oglądasz?&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 24 Feb 2010 20:27:24 +0100</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/02/24/kobiety-seriale/</guid><category>Inne</category><category>Paplanina</category></item><item><title>Microsoft podpowiada Google &amp; OpenOffice kierunek rozwoju</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/02/17/microsoft-podpowiada-google-openoffice-kierunek-rozwoju/</link><description>&lt;p&gt;Przeglądając kanał &lt;a href=&quot;http://www.youtube.com/user/officevideos#p/c/5BA7E1E86EE6BA12&quot; title=&quot;Microsoft Office Viedeos&quot;&gt;YT Microsoft Office&lt;/a&gt; dochodzę do wniosku, że Microsoft tworząc reklamy Office 2010, strzela sobie w kolano.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Po kolei&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Microsoft zaczął obawiać się konkurencji w postaci &lt;a href=&quot;http://docs.google.com/&quot; title=&quot;Google Docs&quot;&gt;Google Docs&lt;/a&gt; i &lt;a href=&quot;http://pl.openoffice.org/&quot; title=&quot;OpenOffice&quot;&gt;OpenOffice&lt;/a&gt; tak bardzo, że postanowił przystąpić do bardziej agresywnego ataku niż dotychczas. Pomijam fakt, że wykorzystując produkt/własność Google'a, YouTube. Powstało kilka filmików, które zostały obejrzane średnio 300-400 razy do tej pory, na temat przewagi produktów Office'a nad Writerem czy właśnie Google Docs.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Potęga Office, Microsoft Office&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Dla mnie Office jest podstawowym narzędziem pracy jeśli chodzi o arkusze kalkulacyjne czy edytory tekstów. Praca w Wordzie 2007 jest o niebo lepsza, przyjemniejsza dla oka, szybsza niż we Writerze, który sprawia wrażenie &lt;b&gt;topornego&lt;/b&gt;. Ludzie mogą mówić co chcą, ale &quot;Jak cię widzą tak cię piszą&quot;. Korzystam z obu pakietów non stop i widzę, że Microsoft w reklamach ma rację. Pewnie da się osiągnąć podobny rezultat we Writerze, ale w Wordzie taka praca jest przyjemniejsza. A to właśnie o to tutaj chodzi.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Ta przyjemność&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Póki OpenOffice nie wyjdzie z jaskini, nie stanowi poważnego zagrożenia dla MS Office, jedynie alternatywę, darmową alternatywę. Jednak gdyby tak następna wersja OO oprócz przyspieszenia (w &lt;a href=&quot;http://download.openoffice.org/&quot; title=&quot;Open Office 3.2&quot;&gt;OO 3.2&lt;/a&gt; jest już lepiej, ale i tak MS jest górą) dostała nowy (czyt. przyjemniejszy dla oka) interfejs użytkownika, MS mógłby się obawiać.&lt;br&gt;
Google wraz ze swoimi narzędziami w reklamie zostaje przedstawione jako małe przydatne rozwiązanie dla firm - szczerze też to tak odbieram, aczkolwiek w firmie gdzie jestem na praktykach, widzę, że w pewnym stopniu Google Docs są wykorzystywane do podstawowych zastosowań. Ale w większej firmie jakoś bym tego nie widział, za mało opcji w GD jak dla mnie, poza tym, to jakby nie ten &lt;i&gt;prestiż, potęga, liga&lt;/i&gt;...&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;No to strzał!&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Bezpośrednimi porównaniami, Microsoft podpowiada konkurencji na co postawić by ich produkt był równie dobry jak ich. Ciekaw jestem jaka by była reakcja jakby następna wersja OO poprawiłaby wszystko to co MS jej zarzuca? Ja np byłbym skłonny wydać 200 zł za 3 licencje Office 2010 (gdyby była taka promocja jak z Office 2007), ale Ci, którzy nie będą mieli takiej możliwości tym chętniej wybiorą OpenOffice, albo jak zwykle ściągną pirata. W ogóle nie rozumiem czemu Microsoft nie wpuści Office'a do MSDN AA, nie sprawi, że stanie się bardziej przystępny już na poziomie studiów, by ludzie przyzwyczajeni do jego używania w biurze również chcieli dalej na nim pracować?&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 17 Feb 2010 18:48:21 +0100</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/02/17/microsoft-podpowiada-google-openoffice-kierunek-rozwoju/</guid><category>Internet</category><category>Windows</category><category>Wyczytane w sieci</category></item><item><title>Buzz, Twitter, Blip, Flaker - będzie coś jeszcze?</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/02/10/buzz-twitter-blip-flaker-bedzie-cos-jeszcze/</link><description>&lt;p&gt;&lt;img src='http://wstaw.org/m/2010/02/10/googlebuzz_1575276c.jpg' alt=&quot;Google Buzz Conference&quot;&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Powoli męczy mnie to całe społecznościowe podejście, a tu pojawia się kolejny feature, tym razem od Google.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://www.google.com/buzz&quot; title=&quot;Google Buzz Home Page&quot;&gt;Buzz&lt;/a&gt;, bo o nim mowa to kolejny mikroblog, tym razem podczepiany pod GMaila, co może spowodować jego szybki rozwój - moim zdaniem.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Potrzebne?&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Pomijając fakt, że to taki bardziej kolorowy Twitter jak to &lt;a href=&quot;http://antyweb.pl/google-buzz-oto-zapowiadana-niespodzianka/&quot; title=&quot;Antyweb.pl&quot;&gt;opisał&lt;/a&gt; Grzegorz Marczak, zastanawiam się czy rzeczywiście potrzebne? Ok, każdy chce uszczknąć coś ze społecznościowego tortu, ale mam wrażenie, że Google ze swoim Buzz'em zabiera się za to troszkę za późno. Przynajmniej w Polsce ma do pokonania główną trójkę czyli BLIPa, Śledzika (wtf?) i Flakera, która de facto ma się nijak w porównaniu z Twitterem, jeśli chodzi o globalność.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Wracając do wyglądu Buzz i innych kwestii&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Jak to Google, skromnie, ale kolorowo. Mam wrażenie, że coś tu nie pasuje. Wchodząc na Twittera - nawet na początku jego istnienia - miałem wrażenie, że serwis jest true Web 2.0, czułem jego społeczność, a tutaj, jakoś tak dziwnie się czuję, zamknięty we własnej skrzynce pocztowej&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 10 Feb 2010 21:56:21 +0100</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/02/10/buzz-twitter-blip-flaker-bedzie-cos-jeszcze/</guid><category>Google</category><category>Internet</category><category>Wyczytane w sieci</category></item><item><title>I gdzie ta euforia Google Wave?</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/02/09/i-gdzie-ta-euforia-google-wave/</link><description>&lt;p&gt;Jakiś czas temu dużo osób wręcz napaliło się na Google Wave, ja też oczywiście się zarejestrowałem, korzystałem przez kilka dni, ale głównie po to by rozsyłać zaproszenia. Mało &lt;b&gt;wave'ów&lt;/b&gt; posyłałem, ale to może z tej racji, że pisałbym jakoś dziwnie na siłę. Od tamtego czasu, istnienie wave'a jakoś wyleciało mi z głowy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zapomniałem nawet, że mam zainstalowanego wave notifiera i może dalej by tak było gdyby nie to, że ktoś do mnie napisał.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;To jeszcze żyje?&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Raz na ruski rok, ale przypomniałem sobie o tej innowacyjnej usłudze i doszedłem do wniosku, że &lt;b&gt;po co to komu&lt;/b&gt;, w każdym razie teraz ? Google nie kwapi się niestety z reklamą Wave, a na różnego rodzaju forach, uniesienie z nim związane już dawno opadło. Tak, dalej jest wiele do zrobienia jeśli chodzi o funkcjonalność, ale z drugiej strony kiedyś by trzeba było zacząć to w końcu promować, prawda?&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Produkt zapowiadał się dobrze i mam nadzieję, że będzie szerzej rozwijany. Jeśli nie, nawet siła marki niewiele pomoże, tak jak to było w wypadku Google Notepad.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 09 Feb 2010 08:46:41 +0100</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/02/09/i-gdzie-ta-euforia-google-wave/</guid><category>Google</category><category>Internet</category></item><item><title>MS Paint przekłamuje kolory</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/02/01/ms-paint-przeklamuje-kolory/</link><description>&lt;p&gt;Może niektórzy powiedzą, że to oczywiste, ale w ferworze projektów nie myślałem o tym. Potrzebowałem stworzyć na szybko markery mapy gdzie będzie mi działał algorytm automatów komórkowych. Kod (java), był w porządku, tylko jak się później okazało, &lt;b&gt;warunek porównujący kolor z kolorem nigdy nie był spełniony&lt;/b&gt;, pomimo tego, że przepisałem wartość RGB z Painta, za nic nie chciało się zgadzać. Format pliku *.bmp. Za to &lt;b&gt;GIMP&lt;/b&gt; kolegi z którym robiłem projekt nie miał już takich problemów.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 01 Feb 2010 23:39:37 +0100</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/02/01/ms-paint-przeklamuje-kolory/</guid><category>Programowanie?</category><category>Studia</category></item><item><title>Uczelniana socjotechnika</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/01/25/uczelniana-socjotechnika/</link><description>&lt;p&gt;Po raz kolejny wychodzę z założenia, że jeśli człowiek zwraca uwagę na szczegóły, takie jak uśmiech na ustach, wysłuchiwanie tego co inni mają do powiedzenia, ma szansę na to by osiągnąć znacznie więcej niż zgorzkniały student.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Jakiś przykład?&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Miałem mieć kolokwium z przedmiotu za tydzień, jednak na dzisiejszych zajęciach na forum grupy zapytałem się prowadzącego po co nam to kolokwium skoro ma być z tego egzamin (bądź zwolnienie, jeśli się komuś uda), a sam materiał rzeczonego kolokwium wykracza poza ramy egzaminu (tematyka laboratorium+wykłady+extra wykłady+projekt). Jednak przeważył argument &quot;Po co ma Pan zajmować sobie czas poprawianiem kolokwium całego roku?&quot;. Do tego wspomniałem o tym, że sam prowadzący na początku semestru powiedział, że nie będzie z przedmiotu kolokwium.&lt;br&gt;
I coś z tego wyszło&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;W dziekanacie też się da!&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Rzadko bywam w dziekanacie (w końcu od czegoś jest starosta), ale za każdym razem jak wchodzę i mam banana na ustach, wysłuchuję co Pani z dziekanatu ma do powiedzenia, nigdy potem nie narzekam. Wszystko w myśl zasady &lt;a href=&quot;http://www.youtube.com/watch?v=d98bF7S8fSY&quot;&gt;&quot;dziekanat, dziekanat, żeby coś załatwić wchodź na kolanach&quot;&lt;/a&gt;. Poniekąd tyle zależy od kilku podpisów pań z dziekanacie.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Czy da się tak zawsze/&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Niestety, nie bardzo. Niektórzy prowadzący mają wręcz, zjebane poczucie humoru i np. na pytanie czy będzie jakieś zwolnienie z egzaminu rzeczą: &quot;&lt;i&gt;No jakże mógłbym to zrobić studentom, przecież oni kochają pisać egzaminy&lt;/i&gt;&quot;.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 25 Jan 2010 17:13:37 +0100</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/01/25/uczelniana-socjotechnika/</guid><category>Paplanina</category><category>Studia</category></item><item><title>Lotus Notes ssie</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/01/24/lotus-notes-ssie/</link><description>&lt;p&gt;Zastanawiam się czy IBM zabiega w ogóle o to by korzystano z najnowszego oprogramowania jakie ma do zaoferowania. Bo jeśli ustala jakieś niebotyczne ceny za Lotus Notes, nawet w wersji dla uczelni, przez co studenci korzystają 'tylko' z wersji 6.x, to sam sobie strzela w kolano. Nie chce mi się już szukać ile kosztuje najnowsza wersja Lotus Notes, Lotus Designera i co tam jeszcze wchodzi w skład pakietu, powiem tylko, że podczas swojej dotychczasowej kariery studenckiej, &lt;b&gt;nie spotkałem się z gorszym softem na &lt;abbr title=&quot;AGH&quot;&gt;uczelni&lt;/abbr&gt; niż rzeczony Lotus Notes 6.5.&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Słów kilka&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Sam w sobie nie jest złym programem, ale rozwiązania w nim zastosowane potrafią człowieka wkurzyć. Gdy tworzy się jakiś projekt z kilkoma rolami, by przetestować ich działanie (ukrywanie sekcji, akcji w zależności od przypisanej roli) za każdym razem trzeba od nowa otwierać bazę. Co gorsza, pracując z bazą na zdalnym serwerze, efekty operacji nie od razu są widoczne - przynajmniej u mnie - przez co nie wiem czy gdzieś w języku formuł nie popełniłem błędu. Właśnie takie drobiazgi człowieka wkurzają.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Nie dziwię się, że powstało wiele stron 'i hate lotus notes' . Sam siadając do projektu byłem nastawiony na lepszą kooperację, jednak same chęci nie wystarczą. Większość mojego roku podziela odczucia do tego programu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
P.S. Nawet przy zamykaniu LN, program się wywala. Ok, jest zainstalowany pod 7, ale działać jakoś działa (przy mailu też się sypie), Designer działa itp i akurat przy końcu pracy ma jakiś problem... Dramat.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 24 Jan 2010 01:08:28 +0100</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/01/24/lotus-notes-ssie/</guid><category>Studia</category><category>Windows</category></item><item><title>Auschwitz nie Oświęcim!</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/01/14/auschwitz-nie-oswiecim/</link><description>&lt;p&gt;Tyle się o tym mówi, a ludzie wciąż używają sformułowań &quot;Obóz w Oświęcimiu&quot;, czy po prostu &quot;Oświęcim&quot;.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;NIE!&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Czy Wy na prawdę nie macie pojęcia, że takie sformułowania sugerują, że był to polski obóz zagłady? Jak grochem o ścianę wręcz.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://time4men.pl/polecamy/nazi-eksperymenty-na-ludziach.html&quot;&gt;Time4Men.pl&lt;/a&gt; popełnił pewien artykuł, który aż (mnie) razi. A potem się cały polski naród burzy, że w zagranicznych mediach mówią &quot;polski obóz zagłady&quot;, podczas gdy sami Polacy mówią nie inaczej. Wciąż trzeba uświadamiać ludzi, że to byli Niemcy. No tak, niby każdy o tym wie, ale tak jakoś wychodzi...&lt;br&gt;
Chciałem napisać maila do Time4Men.pl, ale ich link do kontaktu prowadzi do 404, więc piszę tutaj...&lt;br&gt;
Trochę rozsądku na przyszłość!&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 14 Jan 2010 17:41:11 +0100</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/01/14/auschwitz-nie-oswiecim/</guid><category>Polska</category></item><item><title>Polityczna prowokacja do potęgi n</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/01/11/polityczna-prowokacja-do-potegi-n/</link><description>&lt;p&gt;Oglądając wiadomości człowieka krew zalewa gdy ciągle słyszy, że opozycja/przeciwna partia stosuje polityczne prowokacje. Już chyba nie będzie można nikomu wytknąć, że coś robi źle, np. taki pan Schetyna uparcie najeżdża na PiS - że to nieetyczne, to prowokacja polityczna.. Tak, zajebiście masz pan pod Czupryną... I cała afera hazardowa to też była polityczna prowokacja, a Tyś najbardziej poszkodowany. To samo Zbychu, co ten biedny człek przecież musiał przeżywać spotykając się na cmentarzu, aż strach pomyśleć.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Chyba nigdy nie doczekamy się polityka, który otwarcie przyzna się do błędu nie czekając na wyrok sądu, tak jak np. Zbysiu pysiu Ziobro. I to jeszcze musiał biedaczysko kredyt zaciągać by zadośćuczynić zniesławieniu pewnego kardiochirurga... W ciemno bym obstawił, że to też była jakaś prowokacja. Kogo, czego? Nie wiem, ale dobrze brzmi, w końcu politycy to same niewiniątka, ba, ofiary systemu, ot co!&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 11 Jan 2010 20:34:29 +0100</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/01/11/polityczna-prowokacja-do-potegi-n/</guid><category>Polityka</category><category>Polska</category></item><item><title>Jak to łatwo zarwać nockę na studiach</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/01/10/jak-to-latwo-zarwac-nocke-na-studiach/</link><description>&lt;p&gt;Choć jestem na III roku, do tej pory się dziwię z jaką łatwością przychodzi mi zarywanie nocek... Czasem jest to kwestia &lt;i&gt;&quot;zrobię to później, najwyżej zarwę noc&quot;&lt;/i&gt;, czasem projekt na prawdę wymaga dużo czasu, a czasem jak to już u mnie bywa godzina nauki, 1,5h odpoczynku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W nawale projektów łatwiej jest mi przysiąść nad czymś co mnie interesuje, a to na studiach, które sam sobie wybrałem, wbrew pozorom, rzadko się zdarza. Zresztą, co ja tu teraz robię, powinienem wracać do projektów, a nie przeglądać jogger'a i dodawać wpis.. Gdzie to ja miałem swoje okulary SITA...&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 10 Jan 2010 17:10:03 +0100</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/01/10/jak-to-latwo-zarwac-nocke-na-studiach/</guid><category>Studia</category></item><item><title>WOŚPie Ty mój</title><link>http://blog.kochanowski.org/2010/01/09/bez-tytulu-1/</link><description>&lt;p&gt;Każda idea, dzięki której można pomóc małym dzieciakom ma moje poparcie. Sprzęt WOŚP można znaleźć chyba w całym kraju. Ilość uratowanych dzieciaków (z jakiejkolwiek choroby czy nawet śmierci) budzi respekt. Należy pamiętać, że WOŚP to 'tylko' &lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/Organizacja_po%C5%BCytku_publicznego&quot;&gt;organizacja pożytku publicznego&lt;/a&gt;. Organizacja, która mogłaby zdziałać trochę więcej, gdyby coś się zmieniło...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jutro finał, XVIII. Zapewne apetyt na pobicie rekordu jest duży. Zresztą jak co roku. I zapewne jak zawsze ludzie będą wręcz atakowani przez wolontariuszy. Głównie przy kościołach, miejscach publicznych. Nie, nie zrozumcie mnie źle. Chodzi mi o ludzi bez wyczucia, którzy mają zadatki na zawodowych żebraków. Rozumiem wolontariuszy, którzy nie są namolni, ba, szczerze dziękują za każdy wrzucony grosz; takich, którzy nie biegają za każdym kto nie ma (najlepiej na czole) przyklejonego serduszka WOŚP. Co roku się to powtarza i pomimo tego, że jestem za tą akcją, takie incydenty mnie wkurzają. Wystarczy, że serduszko mi się od płaszcza odklei i już podbiegną sępy. Sam byłem kilka lat temu wolontariuszem i według mnie, to wszytko wyglądało zupełnie inaczej, nie było chyba nawet takiego podejścia do wolontariuszy, nie działaliśmy tak agresywnie. Nie zapominajmy, że &lt;b&gt;nadgorliwość gorsza od faszyzmu&lt;/b&gt;.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Po co to piszę? Może ktoś to kiedyś przeczyta i uświadomi sobie fakt, że ludzi powoli zaczyna nudzić ta monotonia. To tak jak z zakupami w ekskluzywnym sklepie, lepiej by klient często odwiedzał taki sklep i wydawał mniej niż przyszedł raz, zapłacił niebagatelną sumę za dobra i więcej się nie pojawił. W tej pierwszej sytuacji, zawsze można przychodzić z kimś innym kto również zrobi zakupy i stanie się wiernym klientem. Podobnie jest z WOŚP'em. Jeśli przegnie, ludzie zaczną się od niego odwracać. Jurek Owsiak ma zresztą dosyć niekonwencjonalne podejście do spraw orkiestry. Wymaga wręcz by wszyscy działali za darmo, a tych, którzy się na to nie godzą, publicznie piętnuje. Obrywa się artystom czy innym celebrytom, którzy nie godzą się na prośby pana Owsiaka. Z drugiej strony jeśli to jest prośba, szef WOŚP powinien się liczyć z odmową i przyjąć to na zasadzie &quot;OK, znajdziemy kogoś innego&quot;, pomijam już fakt, że może jedna trzecia artystów, którzy tam grają są mało znani - przynajmniej jak dla mnie.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Pamiętać trzeba też, że to wszystko się dzieje z woli dobrych ludzi, którym nie jest obojętny los dzieci. Sami niejednokrotnie mają mało pieniędzy ale wspierają organizację. Ja wiem, że chociażby mohery mają czasem dosyć oderwane od rzeczywistości, z naszej perspektywy, podejście do spraw, ale to właśnie ta grupa społeczna nie ma łatwo. Mała emerytura czy renta nie pozwala na wszystkie lekarstwa czy pójście prywatnie do lekarza. Nawet ludzie pracujący, którzy normalnie płacą składki nie widzieli na oczy swojego lekarza rodzinnego bo terminy są tak odległe, że lepiej już pójść prywatnie. W takim razie na co idą te składki? Szpitale wciąż mówią, że NFZ oferuje im za małe kontrakty. Gdzie są te pieniądze?&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Gdyby tak nie było orkiestry, wydaje mi się, że sytuacja byłaby inna. Ludzie mogliby wziąć sprawy w swoje ręce poczynając od patrzenia rządowi na ręce jeśli chodzi o opiekę publiczną. Tylko, że wtedy, przynajmniej przez pewien czas, byłoby na prawdę źle, właśnie chociażby z maluchami, których ratuje WOŚP. Bez ich pomocy marny byłby ich los.&lt;br&gt;
I tak źle i tak nie dobrze, ale coś trzeba zmienić, trzeba przerwać ten powtarzający się scenariusz.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 09 Jan 2010 20:49:36 +0100</pubDate><guid>http://blog.kochanowski.org/2010/01/09/bez-tytulu-1/</guid><category>Polska</category></item></channel></rss>