Menu

By nie tylko j. polski dobrze poszedł! ;)
Co prawda, matura mnie już nie dotyczy, ale z doświadczenia wiem ile to (niepotrzebnych) nerwów było...
Good Luck!... Have fun ;)

W odniesieniu do artykułu z gazeta.pl postanowiłem napisać jakąś część prawdy o tym całym 'nieczytaniu' z perspektywy osoby, która ma ten etap już za sobą.
Poloniści w szkołach średnich nie mają łatwego życia, to trzeba przyznać. Z jednej strony zrealizowanie wymagań CKE dotyczących przygotowania do matury, z drugiej walka o prowadzenie zajęć z uczniami, których przedmiot nie interesuje (nie wszędzie) i w końcu, realizacja jakiejś własnej misji pedagogicznej - i to wszystko w niespełna trzy lata liceum. Nie ma czasu na nic, to fakt. Może właśnie dlatego uczniowie wychodzą z założenia, że nie warto zaprzątać sobie czasu jakimś grubym tomiszczem, skoro i tak będą wymagane jedynie fragmenty, ba, jeszcze lepiej przeczytać bryka, w którym najczęściej są opisane wymagane fragmenty. Jest popyt to będzie i podaż na tego typu rozwiązania. Co tu się więc dziwić np w 3 klasie liceum? Matura się zbliża, rok kończy w kwietniu, trzeba powalczyć o inne zaliczenia, tfu, przedmioty, by jakoś to LO miło ukończyć, więc gdzie tu czas na czytanie? Nie ma i i nie będzie. Tak, nauczyciele mają rację, winny jest system. Jednak sami też nie do końca wiedzą co mają robić. W końcu to oni nauczają języka polskiego w szkołach, są najbliżej uczniów, a jakoś nie przypominam sobie by cokolwiek poważnego zdziałali w MENie podczas mojego pobytu w LO. Mój polonista (obecnie dr nauk humanistycznych) sam przyznał, że już dawno pogodził się z tym, że on tylko uczy do matury, która de facto daje tylko papier, a wiedzy jako takiej nie sprawdza, do tego jest źle przygotowana itp. Przykładem na to jest chociażby fakt, że swego czasu (rok czy dwa lata temu), dano doktorowi i profesorowi nauk humanistycznych maturę do rozwiązania. Sprawdzając wg klucza, okazało się, że jeden nie zdał, a drugi ledwo - sprawę opisywała bodajże wyborcza, dokładnie nie pamiętam. Inny przykład: Wisława Szymborska dostała do analizy swój własny wiersz. Sprawdzając z kluczem, okazało się, że jej odpowiedzi pokrywały się w jakimś śmiesznym procencie z 'poprawnymi' odpowiedziami. Ale no tak, inni zawsze wiedzą lepiej co autor miał na myśli.
Takie postępowanie zniechęca ludzi do czytania. Nie wierzę, że jeśli mieliby czas, nie sięgnęliby po jakąś lekturę sami z siebie (inna sprawa, że do tego też trzeba dojrzeć).
Poloniści obawiają się, że po opuszczeniu liceum, ludziom nie będzie się już chciało nic czytać. Jakoś się z tym nie mogę zgodzić. Jestem na kierunku ścisłym & technicznym, a książki, które czytam to nie tylko te związane z moimi studiami. I to samo obserwuję wśród znajomych z uczelni. Do wszystkiego trzeba dojrzeć....

Chyba każdy student nie raz wraca myślami do czasów LO.
Te wspaniałe czasy częściej wracają jak bumerang gdy na horyzoncie pojawi się termin kolosa czy egzaminu. Zresztą nie chodzi tylko o naukę. Kto nie pamięta przekrętów, które miał na swoim koncie, niezliczonej ilości humoru profesorów ( WueFistka na rozgrzewce: Panowie, zróbcie sobie kilka skrętów; Psor od Polskiego: Co Konrad robił w Ustępie? Albo do kolegi: Michał pała jak stąd do Wolbromia, a Michał do klasy: No dziewczyny zapamiętajcie, pała jak stąd do Wolbromia), stresów np przed maturą, która okazała się banalna (przynajmniej moja, mówię o maturze 2007 z matematyki, angielskiego i polskiego), a to tylko kilka akcentów.

Czytaj dalej...

Koniec! Matura skończona... Wszystko pozdawane, teraz tylko czekać na wyniki. Swoją drogą, to ciekawe, że ustne mam(y) już ocenione, a jednak te dane nie są jeszcze przepisane do systemu CKE. Zastanawiam się kiedy to zrobią. Jakby ktoś tam gdzieś na górze pomyślał, wpisanie tych danych nie nastręcza problemów, mieli by już z głowy część obowiązków. A tak zarówno My jak i Oni do 29 czerwca nie będą mieli spokoju...

Mam takie pytanie, jak kto ocenia maturę z matematyki? Osobiście pisałem rozszerzony arkusz, ~80% plus/minus 5% - wiadomo, wszystko zależy od egzaminatorów, czego się dopatrzą, a czego nie ;) Przeglądając arkusz podstawowy, jestem zdania, że gdyby ktoś z klas mat-* go pisał, spokojnie powinien mieć ponad 80%, ale to tylko moje zdanie.

Już po. Została tylko matematyka. Trochę to dziwne uczucie, w poniedziałek może zadecydować się moja przyszłość - 800 pkt na AGH, a jednak nie ogarnia mnie jakieś zmieszanie, strach. Wy się boicie? Jakoś bardziej bałem się ustnych, najbardziej polskiego, a jednak mam w końcu te 20 pkt. Co z ang? Ustny też na maksymalną ilość pkt, 20. Jednak poziom podstawowy - nie potrzebuję rozszerzonego. Jakoś się udało, może miałem szczęście, bo trafiłem na temat sportu i techniki poniekąd - jeśli chodzi o rozmowy sterowane. A obrazek - technologia w dzisiejszym życiu. Dla mnie temat rzeka.
Nie, jednak się trochę boję. Że zabraknie tych kilku punktów. Ale powiedzcie mi, czy ten artykuł nie ma racji? Nie mam zdania jeśli chodzi o pana Romana Giertycha. Wszyscy na niego najeżdżają, ale jak np zrobił wolne gdy przyjeżdżał Papież, wtedy wszyscy byli happy. Nie znaczy to też, że jest super. Przykład - pieniądze na stypendia pójdą na mundurki. Oczywiście wspomniany przelicznik też.
Czemu tylko my zawsze obrywamy? I jak tu być przyszłością Polski gdy wszyscy podkładają nogi. Jak tu nie emigrować za lepszym życiem... ? Do You know?

Mniej więcej jakieś 100 stron repo...

Czytaj dalej...

Aż strach się bać tej matury. Romek nam odwinie chociażby taki numer.

Czytaj dalej...

- Sebastian, Ty naprawdę masz duszę sportowca
- To znaczy?
- Finiszuj tak dalej...

Czytaj dalej...

Lubię swojego matematyka. Naprawdę fajny nauczyciel, który był zawsze w porządku, przynajmniej wobec mnie. Nie postrzegam go tak jak inni. Tak jakby nas - klasę - olał. Jest człowiekiem, może się rozłożyć i nie przyjść do szkoły.. Kto by przyszedł z 40 stopniami gorączki? Przecież to nie jego wina.. Aaa.. Nie rozumiem niektórych z mojej klasy. Napieprzają na Niego

Zlał nas z pyty... Taaa...
Jemu zależy na naszej maturze.. buhaha...

A mi to szczerze mówiąc, rybka. Ja mam swoje zdanie. Siedząc tak z boku i obserwując klasę min. na polskim widzę, że Wojtek - polonista - może wnerwiać. Nie podoba mi się to co robi - choćby ostatnio: Sprawdzian polegający na pytaniu przez całą godzinę, ale jakby przypadkiem tylko/w większości tych, którzy się z nim w paru kwestiach nie zgadzają. Mnie to nie dotyczy - nie robię bydła, nie olewam go. Jeśli chcę się zająć czymś innym po prostu siedzę cicho i sobie to robie - np. czytanie książek do prezentacji maturalnej.
Nie rozumiem - autentycznie, nie rozumiem, jeszcze jednego. Stwierdzeń typu:

Co za chuj...
Jebana pyta...

gdy złapie kogoś na ściąganiu (podczas sprawdzianu, kartkówki). Chodzi mi o to, że to jest wnerwiające jak się dasz złapać, ale o innym nauczycielu tak nie powiesz, tylko o nim. Mnie złapał ostatnio - miałem na stole kartkę ze streszczeniem "Tanga" S. Mrożka - wpisał mi widziankę - swoją drogą śmieszna nazwa; ocena o jeden stopień w dół za ściąganie - ale nie przypominam sobie bym na niego najeżdżał. Złapał mnie, poniosłem konsekwencje. Zresztą i tak mi to już nie powinno zaszkodzić. I tak będę miał 3 z polskiego. Nawet jakbym miał średnią 4, podejrzewam, że na świadectwie zobaczyłbym 3. Nie zależy mi na polskim - byle zaliczyć. To nie jest tak, że mam gdzieś nasza mowę, kulturę itd.. Po prostu j. polski nie jest mi potrzebny przy rekrutacji na studia. Zdaję matmę i ang i na nich chcę się szczególnie skupić.
Tak by the way:
Mój matematyk napisał nam w dzisiejszym mailu

W związku z wywiadówką wtorkową powinienem państwa rodzicom podać przewidywane oceny końcoworoczne z matematyki. Tak więc jutro będzie sprawdzian z rachunku prawdopodobieństwa, abym mógł go poprawić na wtorek. Proszę we własnym zakresie nadrobić sobie dwa tematy: niezależność zdarzeń i schemat Bernoulliego wraz z najbardziej prawdopodobną liczbą sukcesów w tym schemacie. Pozdrawiam...

Ciekawe czy to żarcik czy rzeczywiście zamierza nam zrobić ten sprawdzian. Swoją drogą, zastanawiam się co by powiedziała klasa gdyby się jednak okazało, że to nie był jednak prima aprilisowy żarcik...

Zaczęło się. Zegar z każdym dniem tyka coraz szybciej.
Matura za: UPDATE: Już była!
Nie dam się! Mam zamiar ją zaczepiście napisać i koniec kropka. Mój cel to Wydział Elektrotechniki, Automatyki, Informatyki i Elektroniki na AGieHu. A kierunek? Informatyka! As I said, it's my aim...

Trochę poszperałem, przeczytałem, powklejałem, stworzyłem. Co dokładnie? Pomoc naukowa na język polski z okresu wojny i okupacji w formacie *.jar Mam dość męczenia wzroku czytając harmonijkowe ściągi napisane małym druczkiem. Telefonu przecież mi nikt nie zabierze, prawda? "Nic nie robiłem panie profesorze, sprawdzałem tylko godzinę"... Może Ci się przyda

Chciałbym mieć w sobie to coś. Co takiego niby?

Czytaj dalej...

Człowieka nic tak naprawdę nie może bardziej dobić jak poczucie bezsilności. Uczę się głównie angielskiego i matmy - wiadomo, do matury nie warto się uczyć na piątki wszystkich przedmiotów, tylko tych zdawanych przedmiotów... Uczę się tylko tych dwóch, a jednak nie przeszkadza mi to w zdobywaniu słabych ocen. Może nie tyle z matematyki (same tróje i jedna czwórka), co z angielskiego... Oprócz jednej czwórki... plus dwa - ze spr... Może dla niektórych ta ocena jest dobra, ale nie dla mnie. Nie ukrywam, liczyłem na okolice czwórki, zwłaszcza, że się uczyłem. Nie pociesza mnie fakt, ze podobno (nie byłem dzisiaj w szkole) nie było lepszej oceny od +3. Dobija mnie to wszystko. Nie wiem, czy ja jestem jakiś tępy ? Teraz się poważnie zastanawiam jak ja napiszę tą maturę... ?

Czemu? Wszystko, moje dotychczasowe obawy wypełniły się w jednym dniu. Nie rozumiem tego. Czemu tak właśnie jest? Czemu szkoła męczy nas, a może tylko mnie (?) jakimiś naprawdę bezsensownymi rzeczami, przecież mam maturę. Nie potrzebuję wszechstronnej wiedzy, naprawdę. Wybrałem profil matematyczny bo z nim, naukami ścisłymi wiążę przyszłość. Chcę już skończyć tą szkołę, uwolnić się od Tego wszystkiego co mnie męczy, dołuje.
Narzekam i narzekam, może to jakaś handra? Może tak naprawdę jest jakiś inny powód? Studniówka? Nie, nawet nie o nią chodzi. Wybrałem Cię Gabi, wybrałem pójście z Tobą bo Cię kocham. Mogliśmy iść także na moją, ale nie zależało mi na niej tak bardzo. O co więc chodzi? Męczy mnie tłumaczenie, czemu nie idę, dlaczego na tą a nie na naszą i w ogóle. Nie żałuję, że idziemy tylko na Twoją, męczy mnie tylko sprawa mojej...

Czytaj dalej...

"J. ale to naprawdę nie jest zobowiązujące. Do zrobienia loda nie potrzeba uczuć. Mały lodzik, J. proszę..."

Spoko, bez dwóch zdań. Podobno jesteśmy paczką, a tu lecą takie teksty do J. Oczywiście Piotru też ma coś do powiedzenia w tym stylu. Stwierdziłem, że to piepszę i się postawiłem. J. jest moją koleżanką, nie pozwolę by Ją ktoś obrażał. To ma być koleżeństwo, jakaś paczka? Nie piszę się na ten układ. Piotru za to:

"Seba zajmij się sobą. Jeśli J. będzie chciała nam coś powiedzieć niech powie. (...) / J. mówiła / (...) Do nas trzeba prostym językiem, np. O, spierdalaj..."

Kurczę co to za ludzie. A myślałem, że maturzyści z mojej szkoły, która jest, lub była - jak widać, renomowana, będą na jakimś poziomie.

Żebyś wiedział, że się sobą zajmę. Zresztą już od dawna do was nie pasuję. Nie bawi mnie już picie, ciągłe przypominanie sobie nawzajem po imprezie, co się działo.
Od dawna cechuje mnie coś czego Wy nie znacie. Umiar...