Menu

Takie rzeczy rzadko, bardzo rzadko, się zdarzają. Dwie wody o łącznej wartości 600 zł., Zaprowadziliśmy go na zaplecze i coś się nagle stało, włączył mu się agresor i to poważny. Czego tam nie było.. Przykładanie sobie noża do gardła, groźby, że je sobie poderżnie. Próby ucieczki z zaplecza, kilkukrotne. Przyjazd policji, skucie w kajdanki. Wizyta na komisariacie, składanie zeznań.. A miała być spokojna niedziela w pracy...

Wchodzisz na zaplecze, wszystko wydaje się ok. 'Cześć' - 'Cześć', całkowity porządek, ale... I tak to czujesz. Nienawidzę już tego. Ciągłego obgadywania innych. Jestem na przerwie, obgadują kogo się da - mnie też?, najeżdżanie, all shit. Ale na sklepie już nie, już wszystko jest ok, wszyscy się kochają. Nie, nie szanuję takich ludzi. Masz coś do mnie to mi to powiedz, a nie, że jako zainteresowany dowiaduję się na końcu o co chodzi.

Czytaj dalej...

Ludziom, którzy nie mają tyle pieniędzy ile by chcieli mieć, wydaje się, że mogą to odbić na innych, a dokładniej na tych, którzy ich np. obsługują w sklepie, bo niejednokrotnie muszą się przed nimi płaszczyć by sprzedać towar, taki jest handel... Czy aby do końca? Będąc ochroniarzem w jednej z ekskluzywnych perfumerii, jeszcze lepiej widzę pracę personelu od kuchni. Przykład? Wchodzi potencjalny klient (dokładnie to Klientka) i pyta pierwszą lepszą konsultantkę o cenę kuferka na kosmetyki, zapewne zakładając, że od razu usłyszy odpowiedź na zadane pytanie. Nie da się. Siłą rzeczy sie nie da, trzeba sprawdzić w systemie jeśli nie ma naklejonej. Tak samo jest z zapachami. Żadna konsultantka/konsultant nie jest perfumiarzem, czy nosem, owszem ma pojęcie o zapachu, może wyczuć nutę bazową, średnią i wysoką, ale najczęściej w oparciu o ulotkę informacyjną do konkretnego zapachu. Czy zauważyliście, że nierzadko po psiknięciu na bloter (ten pasek papieru do testowania zapachów), konsultant najpierw go sam wącha? Zapewniam was, że nie po to by odróżnić zapach od innych otaczających go cały czas wokoło, ale po to by wiedzieć o czym ma mówić, co może (autentycznie), naściemniać na temat tego zapachu, bo wącha go po raz pierwszy. Naprawdę, nie raz to widziałem, a nie dotyczyło to nowych zapachów.
Kolejna kwestia. Wchodząc do perfumerii, zwróćcie uwagę co jest na wystawie sklepowej (Armani, CK, Boss, Dior, Dolce & Gabbana). Czemu? Nie raz jest tak, że wchodząc do sklepu dostajemy zawrotu głowy od ilości dostępnych zapachów. No i jak tu się odnaleźć bez pomocy konsultantów? Musimy ich zapytać o to i owo, a najczęściej nasze pytania wyglądają tak: "Dzień dobry, szukam świeżego zapachu..." i tyle. Konsultant pokaże pewnie z 2-3 zapachy byśmy byli w stanie je odróżnić, jednak najprawdopodobniej będzie obstawał przy jednym, najczęściej tym, który jest na wystawie; tym, który jest ich targetem. (Jeśli nie sam zapach, to z tej samej firmy). Tak się kiedyś zastanawiałem czy ludzie, gdy przychodzą parami (chłopak z dziewczyną, mąż z żoną), zastanawiają się później w domu czemu akurat kupili np. dwa zapachy D&G ? Nie dlatego, że się im bardzo podobały, oj nie, ale dlatego, że konsultant jest zdolny i dobrze dąży do zrealizowania swojego targetu, za co później otrzymuje gifty gdy zrealizuje właśnie ten target. Z drugiej strony każdy chce być trendy, dlatego nie dziwię się paniom, że kupowały ostatnio Jador'e, Armaniego, Hypnose'a, Liberte, a może ostatnio Light Blue (Dolce & Gabbana). Panowie natomiast Armaniego np. Attitude, Hypnose'a (Lancome), Amor, Zegna i ostatnio również Light Blue. Moda to moda, ale czy np wchodząc do autobusu, czy gdzieś w przejściu, nie razi was, że inni/inne mają to samo co Ty, że nie jesteś niezwykła/niezwykły? Że z planów wyróżnienia się z tłumu, nici...
I tak w kółko, dzień w dzień. Wszystko w tym biznesie się tak właśnie toczy, ludzie wchodzą, kupują i wychodzą, jednak mało osób zdaje sobie z tego sprawę, część na pewno, dla tych ludzi to co napisałem może się wydać oczywiste, ale może choć części wyjaśnię na czym to wszystko polega...