W nawiązaniu do artykułu gazety i tego co mówiła mi moja narzeczona (i nie tylko Ona), naszło mnie takie małe przemyślenie, a propo Internetu, kontaktu z wykładowcami/ćwiczeniowcami, ich mobilności i tym podobnych spraw.
Mam takie nieodparte wrażenie, że większość samochodów bez włączonych świateł prowadzą kobiety. Jakoś tak się zdarzyło, że przez ostatnie dwa dni trochę pojeździłem postałem w korkach i cóś takiego zaobserwowałem.
Nowy semestr na uczelni dopiero się rozpoczął. Zanim znów zacznę gonić za zaliczaniem kolokwiów, pisaniem projektów, jeszcze trochę czasu minie. Jak to czasem bywa, plan na semestr nie jest idealny, sporo 3-4 godzinnych okien, podczas których nie za bardzo jest sens wracać do domu. Co więc ze sobą zrobić?




