Gry na Facebooku

Wciągające. Proste gierki logiczne, zręcznościowe, egal ale chyba wszystkie mają przynajmniej jedną wadę - nie pamiętają ustawień. Przynajmniej jeśli chodzi o dźwięk. Gram sobie właśnie w Bubble Spinner - trzeba w końcu pobić znajomych ;) - i za każdym razem jak gram ponownie muszę wyłączać dźwięk (rozmawiam na Skype'ie przy okazji).

Tak na dobrą sprawę, każdorazowe ponownie uruchomienie gry play again też jest irytujące, bo nie można grać non stop - wynik musi być wysłany.

Szablony z ciemnym tłem

Dobry wygląd bloga/strony to podstawa dzięki której zwiększamy ilość odwiedzin co w połączeniu z dobrym contentem sprawia, że nasz fragment sieci staje się miejscem wartym odwiedzenia.

Wchodząc min. na niebezpiecznik.pl, czy blog Ani Warzechy, która ostatnio zmieniła szablon lub blog.bobiko.pl, po przeczytaniu wpisów przechodząc dalej na kolejne strony, przez chwilę muszę przyzwyczajać oczy do normalnego układu kolorów.

Lubię wyżej wymienione strony, więc gdy tylko widzę, że jest nowy wpis, chętnie tam zaglądam. Każdy z tych blogów cechuje się obecnie ciemnym tłem, co przy dłuższym czytaniu (ba, niekiedy nawet krótkim) bardzo męczy oczy.

Swego czasu, gdy powstawał niebezpiecznik, napisałem do Piotra Koniecznego, że pomysł na blog jest genialny, ale dłuższe przebywanie na stronie męczy oczy - szybko dostałem miłą odpowiedź. Piotrek stwierdził, że kolorystyka theme pasuje do klimatu/zagadnień tematycznych bloga. Przypadkiem, niedługo po tym, na webhosting.pl był artykuł o blogach, gdzie wskazano niebezpiecznik jako dobry blog ze złym theme - ciemnym, męczącym czytającego.

Osobiście nie miałbym uprzedzeń do tego typu blogów, ale biały/jasny tekst na ciemnym tle, jak widać, nie przechodzi. Zawsze pozostają RSSy, ale nie wszyscy publikują pełne wpisy. Rzadko, stosunkowo, można też spotkać alternate stylesheet

Microsoft podpowiada Google & OpenOffice kierunek rozwoju

Przeglądając kanał YT Microsoft Office dochodzę do wniosku, że Microsoft tworząc reklamy Office 2010, strzela sobie w kolano.

Po kolei

Microsoft zaczął obawiać się konkurencji w postaci Google Docs i OpenOffice tak bardzo, że postanowił przystąpić do bardziej agresywnego ataku niż dotychczas. Pomijam fakt, że wykorzystując produkt/własność Google'a, YouTube. Powstało kilka filmików, które zostały obejrzane średnio 300-400 razy do tej pory, na temat przewagi produktów Office'a nad Writerem czy właśnie Google Docs.

Potęga Office, Microsoft Office

Dla mnie Office jest podstawowym narzędziem pracy jeśli chodzi o arkusze kalkulacyjne czy edytory tekstów. Praca w Wordzie 2007 jest o niebo lepsza, przyjemniejsza dla oka, szybsza niż we Writerze, który sprawia wrażenie topornego. Ludzie mogą mówić co chcą, ale "Jak cię widzą tak cię piszą". Korzystam z obu pakietów non stop i widzę, że Microsoft w reklamach ma rację. Pewnie da się osiągnąć podobny rezultat we Writerze, ale w Wordzie taka praca jest przyjemniejsza. A to właśnie o to tutaj chodzi.

Ta przyjemność

Póki OpenOffice nie wyjdzie z jaskini, nie stanowi poważnego zagrożenia dla MS Office, jedynie alternatywę, darmową alternatywę. Jednak gdyby tak następna wersja OO oprócz przyspieszenia (w OO 3.2 jest już lepiej, ale i tak MS jest górą) dostała nowy (czyt. przyjemniejszy dla oka) interfejs użytkownika, MS mógłby się obawiać.
Google wraz ze swoimi narzędziami w reklamie zostaje przedstawione jako małe przydatne rozwiązanie dla firm - szczerze też to tak odbieram, aczkolwiek w firmie gdzie jestem na praktykach, widzę, że w pewnym stopniu Google Docs są wykorzystywane do podstawowych zastosowań. Ale w większej firmie jakoś bym tego nie widział, za mało opcji w GD jak dla mnie, poza tym, to jakby nie ten prestiż, potęga, liga...

No to strzał!

Bezpośrednimi porównaniami, Microsoft podpowiada konkurencji na co postawić by ich produkt był równie dobry jak ich. Ciekaw jestem jaka by była reakcja jakby następna wersja OO poprawiłaby wszystko to co MS jej zarzuca? Ja np byłbym skłonny wydać 200 zł za 3 licencje Office 2010 (gdyby była taka promocja jak z Office 2007), ale Ci, którzy nie będą mieli takiej możliwości tym chętniej wybiorą OpenOffice, albo jak zwykle ściągną pirata. W ogóle nie rozumiem czemu Microsoft nie wpuści Office'a do MSDN AA, nie sprawi, że stanie się bardziej przystępny już na poziomie studiów, by ludzie przyzwyczajeni do jego używania w biurze również chcieli dalej na nim pracować?

Buzz, Twitter, Blip, Flaker - będzie coś jeszcze?

Google Buzz Conference

Powoli męczy mnie to całe społecznościowe podejście, a tu pojawia się kolejny feature, tym razem od Google.

Buzz, bo o nim mowa to kolejny mikroblog, tym razem podczepiany pod GMaila, co może spowodować jego szybki rozwój - moim zdaniem.

Potrzebne?

Pomijając fakt, że to taki bardziej kolorowy Twitter jak to opisał Grzegorz Marczak, zastanawiam się czy rzeczywiście potrzebne? Ok, każdy chce uszczknąć coś ze społecznościowego tortu, ale mam wrażenie, że Google ze swoim Buzz'em zabiera się za to troszkę za późno. Przynajmniej w Polsce ma do pokonania główną trójkę czyli BLIPa, Śledzika (wtf?) i Flakera, która de facto ma się nijak w porównaniu z Twitterem, jeśli chodzi o globalność.

Wracając do wyglądu Buzz i innych kwestii

Jak to Google, skromnie, ale kolorowo. Mam wrażenie, że coś tu nie pasuje. Wchodząc na Twittera - nawet na początku jego istnienia - miałem wrażenie, że serwis jest true Web 2.0, czułem jego społeczność, a tutaj, jakoś tak dziwnie się czuję, zamknięty we własnej skrzynce pocztowej

I gdzie ta euforia Google Wave?

Jakiś czas temu dużo osób wręcz napaliło się na Google Wave, ja też oczywiście się zarejestrowałem, korzystałem przez kilka dni, ale głównie po to by rozsyłać zaproszenia. Mało wave'ów posyłałem, ale to może z tej racji, że pisałbym jakoś dziwnie na siłę. Od tamtego czasu, istnienie wave'a jakoś wyleciało mi z głowy.

Zapomniałem nawet, że mam zainstalowanego wave notifiera i może dalej by tak było gdyby nie to, że ktoś do mnie napisał.

To jeszcze żyje?

Raz na ruski rok, ale przypomniałem sobie o tej innowacyjnej usłudze i doszedłem do wniosku, że po co to komu, w każdym razie teraz ? Google nie kwapi się niestety z reklamą Wave, a na różnego rodzaju forach, uniesienie z nim związane już dawno opadło. Tak, dalej jest wiele do zrobienia jeśli chodzi o funkcjonalność, ale z drugiej strony kiedyś by trzeba było zacząć to w końcu promować, prawda?

Produkt zapowiadał się dobrze i mam nadzieję, że będzie szerzej rozwijany. Jeśli nie, nawet siła marki niewiele pomoże, tak jak to było w wypadku Google Notepad.

Filmweb nie wyrabia?

Czyżby jeden z największych serwisów filmowych (o ile nie największy?) miał problemy z wydajnością? Już któryś raz z kolei wchodzę na ich portal i dostaję sam tekst bez grafiki, w zupełności okrojony z CSS'a.

Internet jednak izoluje

Przesiedziałem całe niedzielne popołudnie przed ekranem monitora (projekty - hail Lotus i inne badziewia...). Dopiero teraz - 5.12 rano zorientowałem się, że padł rekord WOŚP (oby jak najwięcej pieniędzy poszło na dzieciaki), czy, że Justyna Kowalczyk zwyciężyła w Tour de Ski...

iPod Touch ma jednak sens...

Dobry czas temu zastanawiałem się po co komu iPod Touch skoro pojawił się iPhone. sam iPod to w końcu tylko player, Touch to iPhone bez phone & camera. Krótkie rozważania skłoniły mnie do wniosku - trzeba być debilem by kupować iPod Touch zamiast od razu iPhone'a. W końcu ten drugi ma wszystko w jednym, co ma np swoje plusy w tym, że podczas słuchana muzyki, gdy zadzwoni nam telefon, mamy szansę go usłyszeć bo muzyka zostanie przerwana, a nie, że jedziemy w tramwaju czy autobusie, telefon drze się na full a my nic, dalej w słuchawkach na uszach. Tak myślałem do tej pory, jednak coś się zmieniło.

W związku z tym, że niedługo będzie czas przedłużania umowy (bądź nie), poszukuję dobrej oferty. Do tej pory zastanawiałem się nad umową z telefonem, teraz jednak nie jestem już tego taki pewien. Era, bo w niej będzie przedłużenie (bądź nie), oferuje mi korzystny abonament już na dzień dzisiejszy - 30 zł, 120 min/360 smsów (also 2 PLAY) + 70 min (without PLAY), na 18 miesięcy. Opłaca się - póki co, a do końca regulaminowego czasu umowy - 3 miesiące. Opcja z telefonem nie wygląda już tak różowo - 24 miesiące i obojętnie jaki abonament, wyższy o 20 zł/mies w porównaniu do oferty bez terminalowej. Do tego trzeba będzie jeszcze doliczyć cenę samego telefonu, który ze względu na to co chcę by miał, obecnie, pewnie będzie duuużo kosztował przy abonamencie chociażby 50 zł. Główna potrzeba to Wi-Fi. Następny punkt - w sumie na pierwszym się kończy. Wi-Fi - tylko to mi jest do szczęścia potrzebne, a sądząc po tym jak działa to w samym iPhone'ie, iPod Touch już tylko pod tym względem nada się idealnie. Teraz czemu tylko uważam, że się opłaca? W Stanach (ehhh) kosztuje, około 500 zł (po przeliczeniu $ -> zł) co przy Allegro itp kręgach i ich 700-800 zł i więcej wydaje się być dobrą alternatywą. (koszty przesyłki na razie pomińmy). Funkcjonalności tego playera opisywać nie trzeba. Ale jeśli dodam do tego jeszcze SE w910i i fakt, że w zupełności mi wystarcza ten telefon, to połączenie tych dwóch zabawek będzie jak najbardziej w porządku. Dobry telefon i dobre narzędzie do Wi-Fi. 500 zł, zamiast wysokiego abonamentu czy kupna w komisie lepszego telefonu, który spełniałby moje oczekiwania (chodzi mi np o Wi-Fi, które wspiera WPA2, a nie każdy fon z Wi-Fi tak ma) za 1000 coś złotych to dobry interes. Jestem biednym studentem i każda złotówka jest dla mnie ważna. Nawet argument przytoczony na początku tego wpisu jestem w stanie już olać. Nie muszę mieć wszystkiego w jednym na siłę - bo jednak różnica w cenie jest dla mnie kolosalna.
Paolo wybrał Omnię - dla mnie taki troszkę bez polotu telefon. Z osobistych doświadczeń, w porównaniu do chociażby HTC Hero czy iPhone, uruchamianie czegokolwiek następuje w Omnii po znacznej chwili. Wiem, że to nie ta półka cenowa czy coś, ale każdy mając ograniczony fundusz stara się wybrać to co najlepsze.
A i jeszcze jedno, mając sprzęt Apple, poziom lansu jest w końcu niewyobrażalny ;)

Why am I using Google Chrome?

Znajomi często się dziwią czemu używam Google Chrome. W końcu to taka trochę uboga przeglądarka, w jakimś sensie prosta. A może o to właśnie chodzi?

U mnie wszystko zaczęło się od wersji bodajże 2.0 czy 2 coś tam, egal. Chrome raczkował, a dużo osób biło jeszcze to dziecko chociażby za wysyłanie danych o aktywności internetowej do Google. Tru, coś w tym jest, ale stwierdziłem - i co z tym zrobią? Przecież korzystam z tylu usług Google, że gigant z Mountain View wie o mnie więcej niż moja siostra. Tak się zastanawiałem coby się stało gdybym stracił swoją GMailową pocztę, którą mam od dawien dawna, gdy można ją było mieć tylko i wyłącznie dzięki zaproszeniu.. ? Wracając do Chrome'a, obejrzałem kiedyś ten ad:
I muszę powiedzieć, że to właśnie on mi uświadomił co mnie przyciągnęło do Chrome'a - prostota. Tyle wystarczyło. Przez jakiś czas żyłem nawet bez Firefoksa i jego multum add-ons'ów, jednak teraz mam go na dysku z kilkoma webdev'owymi rozszerzeniami, które znacznie ułatwiają jakąś developerkę stron. Uwierzcie mi, na prawdę nie przeszkadzało mi w Chrome'ie mi to, że nie ma rozszerzeń, czasem tylko narzekałem na dość ubogą integrację z GMail'em czy Google Reader'em, ale teraz, dzięki rozszerzeniom, nie ma już tego problemu. Co prawda wszystkie rozszerzenia z Chrome'a (na chwilę obecną), które mają odpowiadać słynnemu AdBlock'owi - nie dorastają mu do pięt, a nawet nie wiem czy są jego namiastką, ale ten fakt również mi nie przeszkadza. Przyzwyczaiłem się, prawie, do tych reklam. Jedynie wkurzają mnie te flashowe, które zaczynają się od jakiegoś krzyku, muzyki na maxa, bo taki zestaw przy podłączonej wieży to nie jest dobry pomysł.
W Firefoksie obowiązkowo instalowałem dawne Foxmarks (obecne Xmarks), w Chromie, od kiedy jest synchronizacja zakładek do Google Docs - również nie martwię się o dostępność zakładek na innym komputerze, choć dla osób z przyzwyczajeniami, pojawiła się wersja Xmarks pod Chrome'a
Na chwilę obecną, używam tylko kilku rozszerzeń:

Reszta potrzebniejszych, bardziej powerfull - w FF.
Nie wspominałem jeszcze o szybkości działania - wg jakichś tam rankingów, Chrome nie jest taki szybki, czy nie przechodzi testów AcidXnr na 100%. Z własnego doświadczenia stwierdzam, że na moje potrzeby dosyć dobrze sobie radzi - nie spotkałem się jeszcze z czymś czego nie potrafiłby jakoś sparsować, a szybkość - to dla mnie jeden z głównych powodów, dla których go używam - jest szybki.. Jednak. Dodatkowo posiada pewną fajną cechę - ubicie jednego taba nie wywala całej przeglądarki.
W krótkim podsumowaniu, Chrome stanowi innowację, która moim zdaniem, w dużym stopniu zawojowała już rynek (ilość userów do wieku przeglądarki), a stać ją na jeszcze więcej.
P.S. Nie, nie pracuję dla Google.

Chrome OS - jednak innowacyjny

Chrome os

Jak pewnie wiele osób wie, wczoraj miała miejsce prezentacja Chrome OS, który sam w sobie nie jest typowym systemem operacyjnym. Czy system, którego GUI jest głównie osadzone w przeglądarce to zaleta czy wada?

Wiele moich znajomych spiera się o to, że oprócz przeglądania Internetu czy korzystania z multimediów nie będzie mogło nic zrobić na swoich netbookach. Dobrze, ale tak naprawdę główne założenie tego systemu to przecież komunikacja, po to w końcu są netbooki, za wiki:

Netbook - mały, przenośny komputer osobisty typu notebook, zazwyczaj tańszy i lżejszy od tradycyjnego laptopa przeznaczony do przeglądania Internetu, wideorozmów, aplikacji online oraz prac biurowych w podróży
Osobiście nie wyobrażam sobie np pisania w netbeansie na 9 calowym ekranie przy 1024x600 rozdzielczości. Nie koledzy, nie te drzwi, nie ten system.
To właśnie jest dla mnie innowacyjność - uporanie się ze stereotypami, zwykłym podejściem do OS'a, który ma służyć do wszystkiego czy być kobyłą.
Innowacyjność Chrome OS polega także na tym, że jest on Google'a co samo w sobie budzi dreszczyk emocji, gdy dodamy do tego, że ma pracować w chmurze (przynajmniej tak zakładają inżynierowie Google), myśl 'dajcie mi to wypróbować' sama pojawia się w głowie. Jak człowiek pomyślał, tak Google zrobiło. Już teraz mamy możliwość zbudowania Chrome OS. Niestety sam nie mam na to obecnie czasu (projekty na studiach gonią), jednak jak wynika z prezentacji Chrome OS jest kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę.

Bezpieczeństwo:

Jak widać, Google w tej kwestii, moim zdaniem, postarało się zrobić dość bezpieczny system. Czy ten rodzaj bezpieczeństwa jest innowacyjny? Mam małe doświadczenie jeśli chodzi o bezpieczeństwo, więc powstrzymam się od zdania zostawiając je specjalistom.

Bootowanie:

Dla mnie bomba!. Jeśli końcowy produkt będzie się tak bootował będzie wręcz idealny w sytuacjach typu 'muszę coś szybko sprawdzić w necie' czy 'muszę szybko wysłać maila'.
Chrome OS Fast BootJak widać, różnica w bootowaniu między 'zwykłym' systemem a Chrome OS jest kolosalna. Nawet jeśli suma summarum będzie to 10 sekund, ja jestem za!
UI:

Na koniec UI, które moim zdaniem - jeśli zostanie zrealizowany ten koncept, będzie stanowiło o sukcesie Googlowego OS'u. Osobiście, trafiło do mnie UI samego Google Chrome, więc myślę, że Chrome OS w razie kontynuacji również będzie miał za to plusa u mnie i wielu innych osób.

Cieszę się, że Google już teraz udostępniło kod swojego systemu. Zakładam, że niedługo będą pojawiały się pierwsze, wstępne recenzje Chrome OS'a. Sam napiszę własną gdy tylko znajdę chwilę czasu na przetestowanie systemu.

Gadżety w windows 7

Nie, nie chodzi mi o te systemowe. Aczkolwiek, z nich używam kalendarza i pogody. Mam na myśli dwa gadżety, które bardzo mi się przydają, a są to System Monitor i System Control.

System Control

Pierwszy od góry widget. Mały, może trochę niepozorny, ale z pewnością przydatny. Gadget posiada możliwość wyboru buttonów z wybranymi akcjami, swoją wielkością, theme itp Jednak najprzydatniejszą jego funkcją jest timer, który pozwala na zaplanowanie hibernacji, sleepa itd. Mała rzecz a cieszy. Wiadomo, są do tego pewnie i bardziej rozbudowane programy, ale ten mały gadget jest lekki, dobrze wygląda i jeśli komuś, tak jak mi wystarczy, na prawdę mogę go polecić.

System Monitor

Imho, lepszy niż domyślny systemowy gadget. Oprócz wskaźników, z miejsca można sprawdzić min WHOIS, Trace Route itp.
Tak to wszystko wygląda u mnie pulpicie

Wymiana napędu w laptopie Toshiba

Jakiś czas temu, mojej Gabi zepsuł się napęd optyczny w laptopie (Tosbhia l20-183). Postanowiłem się tym zająć. Jednak po dłuższym przeszukaniu netu okazało się, że z laptopami Toshiby jest pewien problem. Pomijając fakt, że napędy w Toshibach to były (są?) głównie urządzenia firmy Matshita, która pochodzi od Panasonica i że są one dosyć awaryjne - z tegoż względu nie opłaca się de facto wymiana na nowy napęd tejże firmy. To może wsadźmy coś innego? Też nie tak prędko. Toshiba ma to do siebie, że nie tak jak u innych producentów, wymaga od napędu optycznego by był ustawiony na slave, co da się zrobić, ale po utracie gwarancji na sam napęd. Byłbym zapomniał - w serwisie Toshiby krzyczeli 290 zł za taki sam napęd co się żywnie nie opłacało. Przekopałem parę stron w necie aż w końcu trafiłem na forum elektroda.pl gdzie ludzie z podobnymi problemami podzielili się rozwiązaniem. Na allegro, za 40 zł znalazłem nagrywarkę DVD z jakiegoś HP. Telefon i już jechałem po napęd. Po powrocie, tak jak było napisane na forum, laptop nie wykrywał napędu, choć sama elektryka (tacka, diody itp) chodziły dobrze. Z pewnym niepokojem zabrałem się za lutowanie - a nóż się nie uda. Jednak wszystko poszło sprawnie, napęd póki co działa, a w kieszeni zostało trochę pieniędzy w porównaniu z tym co trzeba byłoby zapłacić w serwisie (laptop nie był już na gwarancji).

P.S. Ktoś może powiedzieć, że napęd nie jest potrzebny bo cena 1 GB dysków spada (sam mam 2 zewnętrzne dyski), jednak gdy nie ma bootowania z USB napęd do instalacji systemu staje się niezbędny.

P.S.2 - w tej Toshibie w BIOSIE nie było opcji bootowania z USB, jednak po ręcznym przejściu do menu bootowania (bodajże f12 na starcie lapka) i wybraniu CD/DVD szukało także po USB (co mnie zdziwiło, a odkryłem przez przypadek) i dzięki temu udało się zainstalować OS

NK: "nie obsługujemy przeglądarek Chrome"

Jakiś czas temu zauważyłem, że pod Chrome 2.0.169.1, na stronie głównej Naszej-Klasy nie wszystko działa poprawnie, przynajmniej u mnie. W "Zdjęcia dodane ostatnio przez Twoich znajomych" chrome o dziwo zdjęć i nazw użytkowników nie interpretuje jako linków. Wygląda to tak jakby były to zwykłe zdjęcia i tekst. Oczywiście źródło strony wygląda w porządku. Pod Vistą jak i pod Win7, Chrome nie chce poprawnie wyświetlać tego diva. Zgłosiłem 'problem' do nk. Chłopaki odpisali:

Witam, Dziękuję za kontakt. Uprzejmie informuję, iż niestety, lecz nie obsługujemy przeglądarek Chrome.

To mnie właśnie trochę dziwi, takie zlanie sprawy. Pamiętam jak kiedyś strony były 'robione tylko pod IE', a userzy np Netscape nie mogli liczyć na wsparcie ze strony portali. Ta sytuacja trochę mi właśnie te czasy przypomniała. Równie dobrze może to być jakiś problem w Chromie, już mniejsza o 'problem' na nk, tylko o podejście mi chodzi.

Google Chrome - czegoś mi tu jeszcze brakuje

Firefox męczy.. Naprawdę. Każdy wie jak pożera pamięć po kilku godzinach użytkowania. Poza tym, wydaje mi się przeładowany. Czym? Dodatkami? Nie, bo przecież sam mogę je wybrać.. Nie przeczę, jest to przeglądarka zdecydowanie lepsza od IE, Opery, Safari - moje skromne zdanie - jednakże, powoli zaczyna mnie przytłaczać. Swoją topornością, tak chyba o to mi chodzi...

Zacząłem to odczuwać po instalacji Chrome, która chodzi zdecydowanie lepiej. Poza tym, ma to coś co cechuje produkty Google, prostotę. Dobrze oddaje to ta reklama. Szczera prawda. Jednak i ta prostota jest... Za prosta. Chrome zmierza w dobrym kierunku, lecz brakuje mu kilku rzeczy:

  • Integracja z gmail'em - dla mnie jest to sztandarowy produkt Google bez, którego nie wyobrażam sobie życia. W Firefoksie mam GMail Manager'a - Nie wiem jak inni, ale ja korzystam nie tylko z jednego GMail. GMail Manager daje mi tą możliwość, że za pomocą kilku kliknięć przełączam się np na pocztę dziewczyny, 'spamową' i inne. Tak, wiem, że mógłbym sobie zrobić przekierowanie ze wszystkich poczt na jedną, ale nie o to chodzi... Swoją drogą mam zrobione tak dla kilku kont - między innymi dla konta uczelnianego - jakoś sam z siebie nie zaglądam na nie, choć dostaje maile z uczelnianego moodle'a.
  • Adblock - nie muszę mówić dla czego/po co. Aczkolwiek zastanawiam się czy Google w ogóle coś z tym zrobi, w końcu sam zarabia na reklamach. Wiem o Privoxy, ale to do mnie nie przemawia.

To wszystko, jak dla mnie. Mało - w końcu dwie rzeczy, ale tak niezmiernie ważne dla mnie, że na chwilę obecną zostaję z FF, któremu jestem wierny od dobrych kilku lat. Opery jakoś nigdy nie lubiłem, IE - pomińmy to chwilą milczenia, także jedyną alternatywą dla FF będzie Chrome, który sam w sobie jest dla mnie jak.. Niewyrośnięty geniusz - warto zwrócić na niego uwagę i pilnować na przyszłość...