Jakiś czas temu, Grzegorz Marczak prezentował na łamach swojego bloga nowy wygląd filmwebu, dzisiaj (?) mamy okazję sami zobaczyć jak to wygląda w praktyce.
Ale całkiem udana i w pewien sposób wywołująca u mnie w pewnym stopniu wrażenia podobne do tych z dzieciństwa, które miałem gdy oglądałem Króla Lwa.. Od taka bajka XXI wieku..
Zapowiada się ciekawie: za fdb.pl
Od dawna nastawiałem się na pójście na ten film, głównie za sprawą dobrze zrobionych trailerów. Choć jak wiadomo, trailerom przeważnie nie można nic zarzucić, w przeciwieństwie do filmów. Czy w tym przypadku też tak było? Trudno powiedzieć. Coś jakby 50/50. Film jest niestety trochę przewidywalny - głównie od momentu gdy dowiadujemy się czemu Nero (Eric Bana) próbuje zniszczyć (wszech)Świat/Federację. Motyw człowieka ogarniętego furią jest dosyć popularny. Jednak można to pominąć ze względu na dobrze dobrany humor - chociażby akcent Chekova, czy 'udany' pierwszy start Enterprise dzięki Sulu. Sala nie raz się śmiała właśnie z tych sytuacji. Film warto obejrzeć, choć może dla osób mających w pamięci dawnego Star Treka, obecna produkcja może wydać się za bardzo holywoodzka.




