Menu

Każda idea, dzięki której można pomóc małym dzieciakom ma moje poparcie. Sprzęt WOŚP można znaleźć chyba w całym kraju. Ilość uratowanych dzieciaków (z jakiejkolwiek choroby czy nawet śmierci) budzi respekt. Należy pamiętać, że WOŚP to 'tylko' organizacja pożytku publicznego. Organizacja, która mogłaby zdziałać trochę więcej, gdyby coś się zmieniło...

Jutro finał, XVIII. Zapewne apetyt na pobicie rekordu jest duży. Zresztą jak co roku. I zapewne jak zawsze ludzie będą wręcz atakowani przez wolontariuszy. Głównie przy kościołach, miejscach publicznych. Nie, nie zrozumcie mnie źle. Chodzi mi o ludzi bez wyczucia, którzy mają zadatki na zawodowych żebraków. Rozumiem wolontariuszy, którzy nie są namolni, ba, szczerze dziękują za każdy wrzucony grosz; takich, którzy nie biegają za każdym kto nie ma (najlepiej na czole) przyklejonego serduszka WOŚP. Co roku się to powtarza i pomimo tego, że jestem za tą akcją, takie incydenty mnie wkurzają. Wystarczy, że serduszko mi się od płaszcza odklei i już podbiegną sępy. Sam byłem kilka lat temu wolontariuszem i według mnie, to wszytko wyglądało zupełnie inaczej, nie było chyba nawet takiego podejścia do wolontariuszy, nie działaliśmy tak agresywnie. Nie zapominajmy, że nadgorliwość gorsza od faszyzmu.

Po co to piszę? Może ktoś to kiedyś przeczyta i uświadomi sobie fakt, że ludzi powoli zaczyna nudzić ta monotonia. To tak jak z zakupami w ekskluzywnym sklepie, lepiej by klient często odwiedzał taki sklep i wydawał mniej niż przyszedł raz, zapłacił niebagatelną sumę za dobra i więcej się nie pojawił. W tej pierwszej sytuacji, zawsze można przychodzić z kimś innym kto również zrobi zakupy i stanie się wiernym klientem. Podobnie jest z WOŚP'em. Jeśli przegnie, ludzie zaczną się od niego odwracać. Jurek Owsiak ma zresztą dosyć niekonwencjonalne podejście do spraw orkiestry. Wymaga wręcz by wszyscy działali za darmo, a tych, którzy się na to nie godzą, publicznie piętnuje. Obrywa się artystom czy innym celebrytom, którzy nie godzą się na prośby pana Owsiaka. Z drugiej strony jeśli to jest prośba, szef WOŚP powinien się liczyć z odmową i przyjąć to na zasadzie "OK, znajdziemy kogoś innego", pomijam już fakt, że może jedna trzecia artystów, którzy tam grają są mało znani - przynajmniej jak dla mnie.

Pamiętać trzeba też, że to wszystko się dzieje z woli dobrych ludzi, którym nie jest obojętny los dzieci. Sami niejednokrotnie mają mało pieniędzy ale wspierają organizację. Ja wiem, że chociażby mohery mają czasem dosyć oderwane od rzeczywistości, z naszej perspektywy, podejście do spraw, ale to właśnie ta grupa społeczna nie ma łatwo. Mała emerytura czy renta nie pozwala na wszystkie lekarstwa czy pójście prywatnie do lekarza. Nawet ludzie pracujący, którzy normalnie płacą składki nie widzieli na oczy swojego lekarza rodzinnego bo terminy są tak odległe, że lepiej już pójść prywatnie. W takim razie na co idą te składki? Szpitale wciąż mówią, że NFZ oferuje im za małe kontrakty. Gdzie są te pieniądze?

Gdyby tak nie było orkiestry, wydaje mi się, że sytuacja byłaby inna. Ludzie mogliby wziąć sprawy w swoje ręce poczynając od patrzenia rządowi na ręce jeśli chodzi o opiekę publiczną. Tylko, że wtedy, przynajmniej przez pewien czas, byłoby na prawdę źle, właśnie chociażby z maluchami, których ratuje WOŚP. Bez ich pomocy marny byłby ich los.
I tak źle i tak nie dobrze, ale coś trzeba zmienić, trzeba przerwać ten powtarzający się scenariusz.

Komentarze:

  • sharnik
  • 10 stycznia 2010 , 08:57:13
  • Radek
  • 10 stycznia 2010 , 17:20:06

A wolontariuszami są biedne dzieci w Polsce.

Dodaj komentarz: