Menu

Taa.. Wszyscy są zajebiści. Trąbią na L'ki ile wlezie, by się ruszyły ze świateł. Sam mam prawko od pół roku i nie raz rodzinną pandą zbieram się znacznie szybciej niż panowie w swoich audicach obok mnie... Nie ma to jak polscy kierowcy..

Komentarze:

  • chester
  • 21 września 2009 , 16:16:22

Nie jestem pewny, ale wydawało mi się, że za trąbienie na L-kę można dostać mandat. Po to jest oznakowany, zeby wszyscy brali pod uwagę nowicjusza.
Swoją drogą, jakby nie pamiętali, że sami tak jeździli...

  • Magnes
  • 21 września 2009 , 16:35:45

Nie popieram takiego zachowania, ale instruktorzy w szczycie (15-17) w największym centrum też mogliby pomóc tym dzieciakom.

  • esdoka
  • 21 września 2009 , 16:40:28

To prawda, często widać (np gdy stoję na przystanku) jak to jedzie sobie L'ka z instruktorem piszącym sms. Wiadomo, że powolne opuszczanie świateł wpływa na przepustowość sygnalizacji, ale trąbienie na L'ki/ludzi którzy pewnie często i tak są już zestresowani samą jazdą niczego nie zmieni. Człowiek się speszy, zgaśnie mu silnik i dłużej będą jeszcze czekać..

  • nomi
  • 21 września 2009 , 17:20:00

Mój instruktor był bardzo na to wyczulony (na samochodzie z tyłu był duży napis, żeby nie trąbić, a zaraz obok "pamiętaj, że ty też się kiedyś uczyłeś") i za każdym razem, kiedy ktoś zaczynał mnie z tyłu poganiać to on specjalnie jeszcze mi zatrzymywał samochód ze 2-3 razy na złość "niecierpliwemu".

  • Magnes
  • 21 września 2009 , 19:46:11

Teraz mi się przypomniało, że raz mnie już kusiło żeby zatrąbić bo spieszyło mi się itp., ale napis na zderzaku mnie tak rozbroił, że od tamtego czasu już nigdy nie trąbię na L'ki
Napis: "Nie trąb, obudzisz instruktora" ;)

  • malotka
  • 21 września 2009 , 20:00:40

Pamiętam jak kiedyś jechałam L'ką i jakiś głupek w audi na mnie zatrąbił. Miał pecha bo jechał za mną, z boku na pasie w przeciwną stronę był korek, a za to, że zatrąbił mój instruktor nie pozwolił mi jechać szybciej niż 30 km/h ^^" I się ślimaczył za mną przez 10 minut ;)
Ogólnie, to teraz jak jeżdżę L'ką to widzę, że jedynymi ludźmi przestrzegającymi przepisów są właśnie kierowcy L'ek...

  • Infro
  • 21 września 2009 , 20:53:17

Raz stanął przede mną taki na światłach i na zielonym nie mógł ruszyć z miejsca -- ciągle gasł mu silnik. Wykazałem wtedy wprost anielską cierpliwość, bo powstrzymałem się od zatrąbienia (cóż, pamiętam jak sam się uczyłem, a poza tym wiem, jak to może zdeprymować), ale szlag mnie trafił, kiedy gość w końcu ruszył, a ja już dostałem czerwone. Rozumiem że nie od razu umie się jeździć, ale na litość, niech ci instruktorzy nie puszczają na miasto człowieka, który nie potrafi ruszyć! Czy nie ma już w tym kraju placów manewrowych?

Uprzedzając zarzuty, że każdemu może się zdarzyć: na następnych światłach też mu się zdarzyło, na szczęście był już na innym pasie niż ja.

„Ogólnie, to teraz jak jeżdżę L'ką to widzę, że jedynymi ludźmi przestrzegającymi przepisów są właśnie kierowcy L'ek...”

Pf. Jak będziesz jeździł już normalnym samochodem, to też sam nie będziesz ich przestrzegał ;).

  • esdoka
  • 21 września 2009 , 21:56:05

Jeżdżąc po Polskich drogach mam wrażenie, że jadąc przepisowo wkurzam innych kierowców, więc przeważnie... Wiadomo jak to wygląda ;) Kumpel kiedyś mi mówił, że na jakiejś drodze były roboty drogowe i ograniczenie do 40. Jechał 80, a i tak go wszyscy wyprzedzali..

  • Mario
  • 22 września 2009 , 14:34:50

Nie popieram takiego zachowania

Dodaj komentarz: