Taa.. Wszyscy są zajebiści. Trąbią na L'ki ile wlezie, by się ruszyły ze świateł. Sam mam prawko od pół roku i nie raz rodzinną pandą zbieram się znacznie szybciej niż panowie w swoich audicach obok mnie... Nie ma to jak polscy kierowcy..
Taa.. Wszyscy są zajebiści. Trąbią na L'ki ile wlezie, by się ruszyły ze świateł. Sam mam prawko od pół roku i nie raz rodzinną pandą zbieram się znacznie szybciej niż panowie w swoich audicach obok mnie... Nie ma to jak polscy kierowcy..
Użyj poniższego formularza do przeszukania zawartości:
Nasza sławetna maszynka Tupolev 154M. W mediach burza. każdy chce mieć swoje info o tym wydarzeniu. A Onet jak zwykle gmatwa się w swoich newsach...
Wciągające. Proste gierki logiczne, zręcznościowe, egal ale chyba wszystkie mają przynajmniej jedną wadę - nie pamiętają ustawień. Przynajmniej jeśli chodzi o dźwięk. Gram sobie właśnie w Bubble Spinner - trzeba w końcu pobić znajomych ;) - i za każdym razem jak gram ponownie muszę wyłączać dźwięk (rozmawiam na Skype'ie przy okazji).
Tak na dobrą sprawę, każdorazowe ponownie uruchomienie gry play again też jest irytujące, bo nie można grać non stop - wynik musi być wysłany.
Jako, że potrzebuję kupić sobie pendrive'a (a nawet 2), podczas przeglądania allegro znalazłem coś takiego i tak się zastanawiam czy osoba, która dostanie taki stick będzie zwracała uwagę na to zajebiste drewno, z którego jest zrobiona obudowa, czy bardziej będzie jej zależeć na pojemności ?
Czego to ludzi nie wymyślą by opchnąć towar... ?
O wiele bardziej podoba mi się koncepcja Patrycjusza Brzezińskiego, za engadget polska
Jakieś pomysły? Bo spać mi się chce, a jeszcze tyle przede mną..
A miałem porządnie przysiąść do nauki... Ehh.. Niby człowiek coś robi, ale zawsze, w niedziele wieczorem, jest ten niedosyt
Jeśli małą, skromną i zrobioną na szybko vcard można tak nazwać, to fakt, tylko w 95% zmarnowałem weekend.
Nie ma tak, to był ostatni raz..
Co prawda, jestem użytkownikiem Tak Taka, ale z miłą chęcią oglądam reklamy innych sieci.. Zwłaszcza jeśli są dobre.
Przesiedziałem całe niedzielne popołudnie przed ekranem monitora (projekty - hail Lotus i inne badziewia...). Dopiero teraz - 5.12 rano zorientowałem się, że padł rekord WOŚP (oby jak najwięcej pieniędzy poszło na dzieciaki), czy, że Justyna Kowalczyk zwyciężyła w Tour de Ski...
Ale całkiem udana i w pewien sposób wywołująca u mnie w pewnym stopniu wrażenia podobne do tych z dzieciństwa, które miałem gdy oglądałem Króla Lwa.. Od taka bajka XXI wieku..
Tak się zastanawiam ile wg naszego prawa, policja może trzymać dyski, które zajęła podczas przeszukania. I czy np fakt, że są zaszyfrowane i nie mogą się do niczego dokopać pozwala im jakoś ten czas wydłużyć? Nie żeby mnie ten problem dotyczył, ot takie dywagacje...

Komentarze:
Nie jestem pewny, ale wydawało mi się, że za trąbienie na L-kę można dostać mandat. Po to jest oznakowany, zeby wszyscy brali pod uwagę nowicjusza.
Swoją drogą, jakby nie pamiętali, że sami tak jeździli...
Nie popieram takiego zachowania, ale instruktorzy w szczycie (15-17) w największym centrum też mogliby pomóc tym dzieciakom.
To prawda, często widać (np gdy stoję na przystanku) jak to jedzie sobie L'ka z instruktorem piszącym sms. Wiadomo, że powolne opuszczanie świateł wpływa na przepustowość sygnalizacji, ale trąbienie na L'ki/ludzi którzy pewnie często i tak są już zestresowani samą jazdą niczego nie zmieni. Człowiek się speszy, zgaśnie mu silnik i dłużej będą jeszcze czekać..
Mój instruktor był bardzo na to wyczulony (na samochodzie z tyłu był duży napis, żeby nie trąbić, a zaraz obok "pamiętaj, że ty też się kiedyś uczyłeś") i za każdym razem, kiedy ktoś zaczynał mnie z tyłu poganiać to on specjalnie jeszcze mi zatrzymywał samochód ze 2-3 razy na złość "niecierpliwemu".
Teraz mi się przypomniało, że raz mnie już kusiło żeby zatrąbić bo spieszyło mi się itp., ale napis na zderzaku mnie tak rozbroił, że od tamtego czasu już nigdy nie trąbię na L'ki
Napis: "Nie trąb, obudzisz instruktora" ;)
Pamiętam jak kiedyś jechałam L'ką i jakiś głupek w audi na mnie zatrąbił. Miał pecha bo jechał za mną, z boku na pasie w przeciwną stronę był korek, a za to, że zatrąbił mój instruktor nie pozwolił mi jechać szybciej niż 30 km/h ^^" I się ślimaczył za mną przez 10 minut ;)
Ogólnie, to teraz jak jeżdżę L'ką to widzę, że jedynymi ludźmi przestrzegającymi przepisów są właśnie kierowcy L'ek...
Raz stanął przede mną taki na światłach i na zielonym nie mógł ruszyć z miejsca -- ciągle gasł mu silnik. Wykazałem wtedy wprost anielską cierpliwość, bo powstrzymałem się od zatrąbienia (cóż, pamiętam jak sam się uczyłem, a poza tym wiem, jak to może zdeprymować), ale szlag mnie trafił, kiedy gość w końcu ruszył, a ja już dostałem czerwone. Rozumiem że nie od razu umie się jeździć, ale na litość, niech ci instruktorzy nie puszczają na miasto człowieka, który nie potrafi ruszyć! Czy nie ma już w tym kraju placów manewrowych?
Uprzedzając zarzuty, że każdemu może się zdarzyć: na następnych światłach też mu się zdarzyło, na szczęście był już na innym pasie niż ja.
„Ogólnie, to teraz jak jeżdżę L'ką to widzę, że jedynymi ludźmi przestrzegającymi przepisów są właśnie kierowcy L'ek...”
Pf. Jak będziesz jeździł już normalnym samochodem, to też sam nie będziesz ich przestrzegał ;).
Jeżdżąc po Polskich drogach mam wrażenie, że jadąc przepisowo wkurzam innych kierowców, więc przeważnie... Wiadomo jak to wygląda ;) Kumpel kiedyś mi mówił, że na jakiejś drodze były roboty drogowe i ograniczenie do 40. Jechał 80, a i tak go wszyscy wyprzedzali..
Nie popieram takiego zachowania
Dodaj komentarz: