Menu

W nawiązaniu do artykułu, który pojawił się na wykopie jakiś czas temu, a także do newsa dziennika, na który trafiłem przez wpis Pawła Ciupaka, postanowiłem zabrać głos w sprawie rzekomej homofobii, obrażania homoseksualistów jakie (niby?) panuje w Polsce i nie tylko. Czytając wypowiedzi Pereza Hiltona, czy Pana Biedronia (i innych), szczerze mówiąc gotuje się we mnie krew. Za każdy przejaw niezgody wobec tęczowej rewolucji, są gotowi pójść na wojnę - czy to Pan Hilton w sprawie wypowiedzi kandydatki na miss, czy Pan Biedroń w sprawie niewpuszczenia homoseksualistów na basen w Łodzi. Każdy z nich twierdzi, że jesteśmy źli, homofobiczni, nietolerancyjni, a jednak sami przejawiają.. hmm.. Heterofobię?

Zacznijmy jednak od początku. Dużo homoseksualnych aktywistów odwołuje się do natury i występujących w niej homoseksualnych związków między osobnikami tego samego gatunku jako dowód na to, że związki homoseksualne nie są przejawem dewiacji ( Dla wyjaśnienia - za wikipedią, dewiacja to:

Dewiacja społeczna – odchylenie od reguł działania społecznego, postępowanie niezgodne z normami a także z wartościami przyjętymi w społeczeństwie lub w grupie społecznej.

), a czymś normalnym. To prawda, w naturze, występowanie homoseksualizmu jest czymś zupełnie normalnym, w sensie, nie wydarzeniem/anomalią. Nie ma żadnego ale co do tego. Jednak na mocy pojęcia dewiacji, w naszym społeczeństwie, homoseksualizm jest uznawany za dewiację. Przypominam, że ciągle mam na myśli tą nie pejoratywną definicję, a nie tą, która najczęściej kojarzy się z antagonizmem emanującym z ugrupowań ultra radykalnych. Wg mnie nasuwa się jeden wniosek - osoby opowiadające się za wyeliminowaniem negatywnego odczucia społeczeństwa do osób homoseksualnych, które często jest nazywane brakiem tolerancji, tak naprawdę chcą zmienić normy społeczne, tak by w myśl pojęcia dewiacji, homoseksualizm nie klasyfikował się do wyżej wspomnianego pojęcia. Działanie jak najbardziej naturalne z punktu widzenia przedstawicieli tęczowej rewolucji. (Tutaj dochodzimy do meritum) Postulaty, które zostały obrane w tym celu, takie jak wychowywanie dzieci, czy zakaz mówienia 'mamo' i 'tato' wg mnie nie służą temu co homoseksualiści chcieli pierwotnie osiągnąć, a było to bycie ze swoim partnerem/partnerką. Czemu? Jak chociażby miałbym reagować w przyszłości gdyby moje dziecko nie mogło nazwać mnie tatą? Osobiście nie mógłbym tego zaakceptować, wielu innych ludzi też nie. Jednak te hasła są wciąż obecne na ustach aktywistów homoeskualnych choć nie mają wiele wspólnego z prawdziwą homofobią, a są tak przez nich przedstawiane. Człowiek, który chce być tylko nazywany tatą, nagle staje się homofobem. Dodatkowo może być sądzony za dyskryminację/brak tolerancji. Społeczeństwo, jako takie, nie interesuje się homoseksualistami, dopóki sami o sobie nie przypomną. Najczęściej, niestety, odbywa się to w błysku fleszy, gdy ktoś nazwie celebrytę, aktywistę homoseksualnego 'ciotą', czy nawet 'gejem'. Zaraz pojawia się stosowne info na pudelku, plejadzie czy w fakcie, a urażeni homoseksualiści się sądzą. Tylko po co? Chodzi im o pejoratywne zabarwienie słowa 'ciota', 'gej' czy o to, że ktoś powiedział prawdę? Ofiarami tych spraw nie są homoseksualiści z show-biznesu, a Ci (homoseksualiści) , którzy żyją bez ostentacyjnej postawy swojej orientacji, czyli Ci w imieniu których występuje Pan Biedroń, Perez Hilton i inni.

P.S. Zdarzyło mi się pracować w ekskluzywnej perfumerii jako koordynator ochrony, gdzie ekspedientami byli homoseksualiści. Pomimo tego, że niejednokrotnie słyszałem opowieści o ich seksualnych podbojach, nie żywię żadnej wrogości/homofobii. Jestem heteroseksualistą, jestem tolerancyjny o ile nie próbuje zabrać mi się moich praw w imię braku tolerancji głoszonej przez heterofobów.

Komentarze:

„Dużo homoseksualnych aktywistów odwołuje się do natury i występujących w niej homoseksualnych związków między osobnikami tego samego gatunku jako dowód na to, że związki homoseksualne nie są przejawem dewiacji”

Z tego co zauważyłem to odwołują się, wyszydzając argument, że ‘przecież to jest wbrew naturze’. BTW. w takich sytuacjach zawsze dobrze jest uważać na is-ought fallacy i appeal to nature

„Jednak na mocy pojęcia dewiacji, w naszym społeczeństwie, homoseksualizm jest uznawany za dewiację. „

Mam wrażenie, że fetyszyzujesz etykietkowanie. Wyszło Ci, że homoseksualizm to dewiacja i od razu wiadomo ‘na mocy pojęcia’ blablabla jest to złe z definicji, blablabla.

„osoby opowiadające się za wyeliminowaniem negatywnego odczucia społeczeństwa do osób homoseksualnych, które często jest nazywane brakiem tolerancji, tak naprawdę chcą zmienić normy społeczne”

No co za odkrywcza konstatacja… I znowu dajesz – geje atakują normy społeczne. Atakować normy społeczne – to przecież jacyś anarchiści, na pewno nic dobrego.

„zakaz mówienia ‘mamo’ i ‘tato’”

Lol, już od dłuższego czasu nie widziałem, żeby ktoś użył tego w innym celu niż nabijanie się z prawicowców. To jest hoax.

„Człowiek, który chce być tylko nazywany tatą, nagle staje się homofobem. Dodatkowo może być sądzony za dyskryminację/brak tolerancji”

Ale bredzisz.

  • esdoka
  • 27 kwietnia 2009 , 02:28:15

Może bredzę. Zależy od podejścia. Dewiacją jest wg osób heteroseksualnych, dlatego, że kłóci się z ich normami/wartościami. Z drugiej strony dla homoseksualistów, bycie hetero też jest dewiacją. Zgodzisz się z tym ?

„Zgodzisz się z tym ?”

Nie chcę się wypowiadać nie znając za dobrze definicji operacyjnej dewiacji.
Ale śmierdzi mi to jakimś relatywizmem, także jest ok :)

  • esdoka
  • 27 kwietnia 2009 , 02:44:14

Takie jest założenie tego wpisu. Dlatego starałem się unikać słów chociażby__normalny__ bo to również pojęcie względne. Co do argumentów ‘mamo & tato’ chodziło mi o fakt, że homoseksualiści chcą znieść te ‘określenia’, która dla nas są normą, zamiast je zostawić w spokoju, a zająć się tym co postulowali na początku. W skrócie: Bycie normalnym – pojęcie względne. To, że społeczeństwo jest heteroseksualne & !pro-homoseksualne sprawia, że chcą to zmienić co właśnie wiąże się z ‘atakiem na nasze normy’.

Ta, znowu argument „homoseksualizm jest sprzeczny z naturą”. Że tak odpowiem cytatem:

„Niektórzy twierdzą, że homoseksualizm jest niezgodny z naturą. Gdyby tak było, natura nie powoływałaby na świat gejów i lesbijek.” (A. Turski)

Bo są geje i pedały. Gej to normalny człowiek, wyróżniający się upodobaniem w tej samej płci, a pedał maszeruje po mieście w lateksowym wdzianku i wytoczy Ci proces o dyskryminację, jeśli wejdziesz przed nim do autobusu.

  • Bartini
  • 27 kwietnia 2009 , 09:57:17

@Paweł Ciupak – 100% racji. Z tym że homoseksualizm jest naturalny i normalny w momencie kiedy obejmuje jakiś tam mały % społeczeństwa (i jest wrodzony) – tak jak mamy ludzi, którzy mają jedno oko w kolorze innym niż drugie, albo którzy mają 6 palec u nogi. Bo nie ukrywajmy – każdy profesor biologii Ci to powie, że zawsze będzie w populacji z homoseksualistami-wrodzonymi jakaś liczba osobników z nabytym homoseksualizmem.

@flegmatyk: Nigdy nie myślałem że to się stanie – ale tutaj podzielam zdaniem JKM (chociaż użył nieco innych określeń, ale sens ten sam): http://www.dziennik.pl/opinie/article348139/Korwin_Mikke_Geje_to_formacja_faszystowska.html

  • bobiko
  • 27 kwietnia 2009 , 12:18:35

I muszę ze definicja gej i pedał w komentarzu flegmatyka jest dla mnie jak najbardziej trafna. Sam temat jest równie ciekawy i wzbudza we mnie niesmak, zwłaszcza gdy mam na mysli ograniczenia swobód rodzicielskich, praw przewidzianych dla zwyklego szarego mieszkanca.

I niech sobie będą Geje, ale niech szanują prywatność, a nie pokazują na ulicy swoją prawdziwą tożsamość.

  • Hoppke
  • 27 kwietnia 2009 , 16:00:11

bobiko: „ale niech szanują prywatność, a nie pokazują na ulicy(...)” — ulica to miejsce publiczne. Taką prywatność możesz mieć tylko w domu/na swoimt terenie

I nie można zakazać gejom „wzbudzania niesmaku” obecnością na ulicy (nawet jeśli by to było dwóch wąsaczy w lateksie całujących się z języczkiem pod miejskim ratuszem), tak samo jak nie można zabronić obściskiwania się parze hetero. Nie można też np. zabronić brzydkim, łysym czy grubym wychodzenia na ulicę (nawet jeśli ich widok jest niemiły dla innych).

Niestety, sprawy o które walczyli geje zostały tak samo wykręcone jak tolerancja rasowa czy równouprawnienie płci. Wszystko co zostaje podciągnięte pod „poprawność polityczną” kończy w głębokim absurdzie.

  • li
  • 27 kwietnia 2009 , 20:44:08

Esdoka – pierdolisz jak potłuczony. Czy fakt posiadania niebieskich oczu (około 8% populacji) klasyfikuje mnie jako dewianta i odstępnika od normy? Jeśli tak, to fakt bycia pedałem klasyfikuje mnie jako podwójnie wykluczonego… Chyba się potnę brzytwą.

100. raz o pedałach i 100. raz mdli mnie taka „intelektualna” analiza „problemu”. Obiecuję, ze jak będziesz kazał mówić swoim dzieciom per tatuś nie naskarżę na Ciebie, ale ja chcę żeby moje do mnie mówiły mamusia i również nie chcę żebyś w to ingerował.

  • esdoka
  • 27 kwietnia 2009 , 20:48:50

Nie ingeruje w to co się dzieje gdzie indziej – to co napisałem przedstawia coś zupełnie odwrotnego. To właśnie to gdzie indziej ingeruje w moje życie. Ale to tylko moja subiektywna opinia…

Dodaj komentarz: