Menu

W odniesieniu do artykułu z gazeta.pl postanowiłem napisać jakąś część prawdy o tym całym 'nieczytaniu' z perspektywy osoby, która ma ten etap już za sobą.
Poloniści w szkołach średnich nie mają łatwego życia, to trzeba przyznać. Z jednej strony zrealizowanie wymagań CKE dotyczących przygotowania do matury, z drugiej walka o prowadzenie zajęć z uczniami, których przedmiot nie interesuje (nie wszędzie) i w końcu, realizacja jakiejś własnej misji pedagogicznej - i to wszystko w niespełna trzy lata liceum. Nie ma czasu na nic, to fakt. Może właśnie dlatego uczniowie wychodzą z założenia, że nie warto zaprzątać sobie czasu jakimś grubym tomiszczem, skoro i tak będą wymagane jedynie fragmenty, ba, jeszcze lepiej przeczytać bryka, w którym najczęściej są opisane wymagane fragmenty. Jest popyt to będzie i podaż na tego typu rozwiązania. Co tu się więc dziwić np w 3 klasie liceum? Matura się zbliża, rok kończy w kwietniu, trzeba powalczyć o inne zaliczenia, tfu, przedmioty, by jakoś to LO miło ukończyć, więc gdzie tu czas na czytanie? Nie ma i i nie będzie. Tak, nauczyciele mają rację, winny jest system. Jednak sami też nie do końca wiedzą co mają robić. W końcu to oni nauczają języka polskiego w szkołach, są najbliżej uczniów, a jakoś nie przypominam sobie by cokolwiek poważnego zdziałali w MENie podczas mojego pobytu w LO. Mój polonista (obecnie dr nauk humanistycznych) sam przyznał, że już dawno pogodził się z tym, że on tylko uczy do matury, która de facto daje tylko papier, a wiedzy jako takiej nie sprawdza, do tego jest źle przygotowana itp. Przykładem na to jest chociażby fakt, że swego czasu (rok czy dwa lata temu), dano doktorowi i profesorowi nauk humanistycznych maturę do rozwiązania. Sprawdzając wg klucza, okazało się, że jeden nie zdał, a drugi ledwo - sprawę opisywała bodajże wyborcza, dokładnie nie pamiętam. Inny przykład: Wisława Szymborska dostała do analizy swój własny wiersz. Sprawdzając z kluczem, okazało się, że jej odpowiedzi pokrywały się w jakimś śmiesznym procencie z 'poprawnymi' odpowiedziami. Ale no tak, inni zawsze wiedzą lepiej co autor miał na myśli.
Takie postępowanie zniechęca ludzi do czytania. Nie wierzę, że jeśli mieliby czas, nie sięgnęliby po jakąś lekturę sami z siebie (inna sprawa, że do tego też trzeba dojrzeć).
Poloniści obawiają się, że po opuszczeniu liceum, ludziom nie będzie się już chciało nic czytać. Jakoś się z tym nie mogę zgodzić. Jestem na kierunku ścisłym & technicznym, a książki, które czytam to nie tylko te związane z moimi studiami. I to samo obserwuję wśród znajomych z uczelni. Do wszystkiego trzeba dojrzeć....

Komentarze:

  • Zal
  • 25 marca 2009 , 16:23:42

A ja nie wiem, jak mam reagować wypowiedzi licealistów dot. braku czasu. Szczerym i szerokim uśmiechem?

Liceum skończyłem niemal 4 lata temu, pierwszy rocznik idący nowym systemem (3 lata liceum). Liceum wspominam jako czas w którym:

- czytałem średnio 1 książkę tygodniowo (i tylko nieliczne z nich były lekturami szkolnymi), – co najmniej raz w tygodniu pochłaniałem tyle piwa, ile teraz w ciągu kilku miesięcy, – miałem czas na wyjścia kulturalne, spotkania ze znajomymi itp. – trzecią klasę ukończyłem z biało-czerwonym paskiem i maturą rozszerzoną z j. polskiego, angielskiego, matematyki i fizyki, – dostałem się na wszystkie kierunki studiów na które złożyłem papiery, – i co najważniejsze – to samo dotyczy ponad 90% znajomych z klasy licealnej.

Skromność to z pewnością nie jest moja domena, ale piszę to w tym celu, aby pokazać, że to nawet nie kwestia dojrzałości, a po prostu… otoczenia? W mojej szkole posiadanie wiedzy, własnego hobby i czytanie książek było równie ważne, jak to, aby pokazać, że umie się wypić te kilka piw na imprezie ;] Czasu wystarczało na jedno i drugie, gdy tylko komuś na tym zależało :D

  • esdoka
  • 25 marca 2009 , 16:29:32

Hmm.. Zal, ale tu nie chodzi o to, że nie masz czasu ogólnie na jakieś tam rzeczy nie związane ze szkołą, tylko o to, że nawet nie zdążysz przeczytać książki do końca, a już będziecie omawiać następną, bo czas nagli. Ja w 3 klasie miałem dosyć luzy, bo postanowiłem się uczyć tylko tego co zdaję na maturze. Nie potrzebowałem innych przedmiotów wiedząc, że nie są potrzebne przy rekrutacji na studia. I także dostałem się tam gdzie złożyłem papiery…

  • Zal
  • 25 marca 2009 , 16:34:09

@esdoka: Ale tak serio, serio. Jak człowiek się uprze to i nawet większego kalibru książkę, czytając wieczorami, skończy w ciągu tygodnia. Czas nie stanowi tak dużego problemu, jak… motywacja.

  • esdoka
  • 25 marca 2009 , 16:35:59

To prawda, nie mogę temu zaprzeczyć ;)

  • Zal
  • 25 marca 2009 , 16:42:42

@esdoka: Mądrzę się tak, bo mam brata w 2 klasie liceum i widzę, jak to u niego wygląda ;] Jedyne, z czym mogę się zgodzić, a jest zawarte w artykule to to, iż winny jest system edukacji. Zabija w ludziach chęć do nauki.

  • Dodek
  • 25 marca 2009 , 19:11:08

Yay, aż wstyd się przyznać, że mi się dzisiaj zupełnie skończyła karta w bibliotece szkolnej – do tej pory panie bibliotekarki dopisywały jeszcze malutkimi cyferkami na marginesach, a teraz już zupełnie zabrakło miejsca :)

  • Blert
  • 25 marca 2009 , 20:13:18

Polecam felieton Jacka Dukaja: http://ksiazki.wp.pl/felietony/id,37573,kat,0,s,0,felieton.html

Liceum kończyłam rok temu i przeczytałam w całości 2 lektury.

Oprócz tego przeczytałam jeszcze jakąś setkę książek nie związanych ze szkołą.

Bo: idąc za niczym nie zburzonym stereotypem uważam, że lektury są nudne, mają nie interesująca mnie tematykę, czyta się je z przymusu. Ponadto czytanie książki, na którą nie ma się ani ochoty, ani motywacji zajmuje 10x dłużej niż czytanie książki, którą samemu się wybierze no i paradoksalnie przeczytanie streszczenia wraz z opracowaniem przynosi DUŻO lepsze oceny.

przeczytanie streszczenia wraz z opracowaniem przynosi DUŻO lepsze oceny

Heh, moja polonistka z technikum potrafiła od razu poznać kto czytał streszczenie a kto książkę. W streszczeniach często pisali takie głupoty że głowa mała :)

Sam kończyłem 5-letnie technikum (ostatni ze „starego systemu”), w tym czasie przeczytałem tylko kilka lektur, które mi się podobały (Ferdydurke, Inny świat, Przedwiośnie). Jak coś się nie podobało to szybko odstawiałem – do Chłopów robiłem kilka podejść, najpóźniej po 5 stronach zasypiałem :)
Zamiast lektur lepiej było wziąć coś ciekawszego, dlatego m.in. na w wypracowaniu maturalnym opierałem się na Diunie Franka Herberta.

No, a teraz kończę czytać Polowanie na Czerwony Październik i biorę się za Buszującego w zbożu

  • Ramik
  • 26 maja 2009 , 18:36:31

Rany … Faktycznie ludzie się różnią ... Ja powiem tak … Zgadzam się z autorem tematu. Definitywnie w LO NIE MA czasu na czytanie długich książek, a w szczególności gdy jest się w klasie gdzie sporo nauczycieli chciałoby od uczni aby zdawali maturę właśnie z jego przedmiotu. No k.. żal ! Nie jestem dobry w czytaniu książek. Zawsze gdy czytałem dłuższe lektury to wychodziło z tego takie masło maślane. Nawet gdy czytałem zdanie po zdaniubardzo dokładnie to aż nużyło … nie można się skupić gdy coś jest cholernie nudne. Za dużo szczegółów poplątanych z archaizmami eh…Chaos …Dużo więcej zrozumiem z prostego, niechaotycznego strzeszczonka (+ cała gamma problematyki i opracowań) niż z tych długich tekstów. W końcu można się pogubić czytając to wszystko ! A gdzie czas wolny? A gdzie czas dla siebie? A gdzie cholera czas na przyjemności… Oczywiście ja mam ten czas. Mam zajęcia, które na pewno dały by więcej satysfakcji osobie, która w tej chwili nie może opędzić się od książek. Jednakże nawet mi brakuje czasem tego czasu na przyjemności … Nawet gdybym chciał czytać książki to nie mam czasu. Samo uczenie się do studiów tzw. tylko z przedmiotów maturalnych zajmuje mi wiele czasu. I co ?! Jedyne na co sobie mogę pozwolić to godzinka wieczorem na internet … Pff … Także trzeba się skupic na tym co ważne i praktyczne ludzie. No ale oczywiście są też geniusze ! Tacy, co potrafią znaleźć na wszystko czas! Niestety poświęcają za to swoją młodość . Jednakże takim życzę powodzenia ! Nie każdy musi być taki jak ja.
A te czerwone paski ( tak na marginesie mówiąc) to są z dupy i do dupy wzięte ; ) Podobnie jak i część ocen … Pozdrawiam

  • Ramik
  • 26 maja 2009 , 18:44:43

Zapomniałem dodać, że także w życiu przeczytałem wiele bardzo grubych książek z własnej woli. Mimo to ogólnie za książkami nie przepadam jak już podałem we wcześniejszym poście i dlaczego : )

Dodaj komentarz: