Czy tylko ja potrafię zachować stoicki spokój na wieść o tym, że przyjadą goście? Ok, przyznaję, może część rzeczy zostawiam na ostatnią chwilę (sprzątanie pokoju - a raczej jego sterylizację, bo oczywiście nie może być żadnych śladów życia. Wszystko musi być na swoim miejscu, tak jakby mieli biesiadować w moim pokoju... Ehh..).





