Gdy 3.5 z zaliczenia traktuje jak dar niebios...
A tak na poważnie, cieszę się, że udało mi się zaliczyć C++, zwłaszcza, że dr z którym go miałem nie należał do przyjaznych. Kwintesencją trudności zaliczenia jest fakt, że ludzie z grup, które mieli z innym dr patrząc na projekty, które my mamy przygotować w ogóle nie wiedzieli co jest napisane w specyfikacji... Ehh.. Ale do przodu. Innym życzę także udanego łapania zaliczeń...





Komentarze:
Kurde, chciałbym już sobie iść na studia i przerabiać takie rzeczy jak C+. Aktualnie walczę w domu z C i o ile mi to wchodzi o tyle nauka prostych instrukcji warunkowych czy pętli mnie nie satysfakcjonuje.
Bo chyba na studiach to przerabia się jakieś trudniejsze zagadnienia, algorytmy a nie tylko budowa składni.
@Kuba: Nie spodziewaj się za wiele. Na studiach zwykle będą kazali ci napisać jakiś program, a algorytm to już będziesz sobie musiał sam wymyśleć i wygrzebać w podręcznikach, necie i dokumentacjach zawiłości przerabianego języka, żeby wymyślony algorytm zaimplementować :P
Tylko pogratulować i życzyć dalszych sukcesów aż do obrony mgr’a ;)
Askier ma rację. Nie spodziewaj się wiele po studiach, bo nie jest tak różowo. Jeszcze będziesz przeklinał, któryś z języków programowania. Na studiach nie ma tak, że piszesz program by działał. Tutaj stawia się głównie na optymalizację kodu, wydajność, złożoność obliczeniowa itp. Jeśli chodzi o składnię języka to to nigdy nie wystarczy, znów Askier ma rację. Do C++ na pewno okaże się pomocny STL. Co do samego C, nie porzucaj go, bo pewnie z nim zaczniesz, poza tym Unix, którego też za pewne będziesz mieć, to prawie samo C.. ;) Powodzenia.. :)
Dodaj komentarz: