Czy nikogo nie rusza, że na dworze jest już wystarczająco gorąco i wsiadając do autobusu nikt nie chce się bardziej gotować? Osobiście mnie to wpienia gdy żar się z nieba leje, a w autobusie wszystkie okna są pozamykane. Już wybaczę, że jakiś debil otworzył okno 'dachowe' nie w kierunku jazdy, tylko przeciwnym, ale niech ktoś na miłość boską otworzy kilka okien, a nie czeka aż inni to zrobią. Zlitujcie się choćby nad nią (po powrocie do domu specjalnie podszedłem do okna by sprawdzić na termometrze temperaturę.. 26 stopni pozostawię bez komentarza.. )
Gdy 3.5 z zaliczenia traktuje jak dar niebios...
A tak na poważnie, cieszę się, że udało mi się zaliczyć C++, zwłaszcza, że dr z którym go miałem nie należał do przyjaznych. Kwintesencją trudności zaliczenia jest fakt, że ludzie z grup, które mieli z innym dr patrząc na projekty, które my mamy przygotować w ogóle nie wiedzieli co jest napisane w specyfikacji... Ehh.. Ale do przodu. Innym życzę także udanego łapania zaliczeń...
Tak na prawdę po co się to wszystko odbywa? Człowiek wolałby po prostu usiąść z rodziną przed telewizorem i pooglądać dobry film, niż konkurs, w którym nasz kraj reprezentuje piosenkarka, której chyba nikt nie kojarzy.
Chyba każdy student nie raz wraca myślami do czasów LO.
Te wspaniałe czasy częściej wracają jak bumerang gdy na horyzoncie pojawi się termin kolosa czy egzaminu. Zresztą nie chodzi tylko o naukę. Kto nie pamięta przekrętów, które miał na swoim koncie, niezliczonej ilości humoru profesorów ( WueFistka na rozgrzewce: Panowie, zróbcie sobie kilka skrętów; Psor od Polskiego: Co Konrad robił w Ustępie? Albo do kolegi: Michał pała jak stąd do Wolbromia, a Michał do klasy: No dziewczyny zapamiętajcie, pała jak stąd do Wolbromia), stresów np przed maturą, która okazała się banalna (przynajmniej moja, mówię o maturze 2007 z matematyki, angielskiego i polskiego), a to tylko kilka akcentów.
C++ - Wiele osób uskarża się na jego wady, inni go wychwalają pod niebiosa. Pracodawcy wymagają (jeśli nie oficjalnie, to w domyśle pewnie jest takie założenie)
Jestem na Viście i się tego nie wstydzę. Wiele osób gdy słyszy to słowo /Vista/ od razu patrzy na mnie ze zgrozą, ale gdy pytam co dokładnie mają do Visty, to tak na prawdę powtarzają te same słowa "Vista ssie", "Zżera dużo RAMu" i w ogóle jest do dupy. No ok, ale może by tak jakieś konkrety? Nie mam problemów, nie wiesza mi się, wszystko działa bez zarzutów. Jak każdy, mam swoje programy, które ułatwiają mi pracę w tym systemie; dzięki którym staje się jeszcze przyjemniejszy:
Nasza-klasa, to nasza klasa, a nie nasze-zwierze, czy Bóg wie co. Gdy np chcę przeglądać galerię swojego znajomego, mam gdzieś jego zdjęcia z psem, kotem czy coś w ten deseń - jedno zniosę, ale gdy np. galeria składa się z 10 zdjęć i 6 jest ze "słodkimi" zwierzątkami, mam dość.
Szczerze mówiąc, nie za bardzo rozumiem też vip przy imionach niektórych ludzi? Mnie osobiście kojarzą się z ludźmi, którzy np wydali 10.98 zł na prezent w postaci "pana gąbki" - jednym słowem idiotami && pokemonami. Ehh.. Nawet oni muszą ewoluować ?





