Menu

Choć to moje imieniny, nie za dobrze się czułem podczas tych upływających godzin... Nie, nawet nie chodzi o kolokwium z MD, czy egzamin zerowy z PI (który się nie odbędzie, dr jest chory) albo kolokwium z anala we wtorek. Czemu? Uczyć się uczę, z większym bądź mniejszym sukcesem (raczej to drugie). Chodzi o mnie. Mam mieszane uczucia czy aby za często / cały czas nie myślę o sobie. Zarabiam, a jakoś nie zaobserwowałem bym dzielił się tymi pieniędzmi z mamą w takim stopniu jak to kiedyś planowałem. Np teraz, chciałbym kupić sobie nowy telefon, chociaż M. jest zdania, że stary wystarczy, po co mi nowy itp. Że powinienem myśleć o przyszłości, np odkładać sobie na prawo jazdy. No tak, ma rację, jak zwykle zresztą. To nie jedyna rzecz, którą chcąc kupić, dziwnie się czuję względem kasy & M. Przesadzam ? Nie wiem, na dodatek gdy tak o tym myślę mam przed oczami obraz tego, że moja Mama potrafi zrezygnować z czegoś by mi np dać pieniądze na jedzenie, bilet MPK.. Nie no, może nie zrezygnować, ale wiem, że czasem sobie na pewno czegoś odmawia bo myśli o mnie v Aśce. Dlatego np strasznie się wnerwiam gdy chce jechać ze mną do Wawy do lekarza. Po co? Nie jestem małym dzieckiem, sam dam radę, a tak pójdzie dodatkowo (niepotrzebnie) kasa na bilet PKP. Kocham Ją, wiem, że chce jak najlepiej... Kocham, a czasem sam na nią najeżdżam, irytuję się na Nią.. Nie podoba mi się to.. Wszystko by się zmieniło, gdybym nie czuł się jak syn, który tylko wyciąga kasę, nic nie robi i w ogóle jak głupi Chuj..

Komentarze:

Dodaj komentarz: