Menu

Jak, a przede wszystkim co, powiedzieć dziewczynie, gdy nie możemy się zobaczyć bo jest mecz, lub coś co nie pozwala mi się z Nią spotkać?

Nawet nie chodzi tutaj tylko o Ligę, ale ogólnie o takie sytuacje. Może to tylko ja mam taki(e) problem(y)? Czasem gdy mówię, że nie dam rady, słyszę:

Jak mnie nie chcesz to nie...

- brzmi to dziwnie, jakoś nieadekwatnie, prawda? Tak jakbym od razu kończył wszystko tym jednym stwierdzeniem:

Kochanie, nie dam dzisiaj rady...

A co dopiero się stanie gdy powiem, że jest mecz? Oglądanie u Gabi, nie wchodzi raczej w grę. Drogie Panie, nie myślcie, że mówiąc potocznie, olewam swoją Ukochaną, nie. Dzisiaj po prostu chciałem odpocząć po pracy i przed pracą - od środy do wczoraj, przepracowałem 40 godzin, a jutro 13 (od 8-21). Moja Ukochana miała pracować dzisiaj do 21, jednak skończyła pracę około 18:30. I mniej więcej, od tej godziny, mam mieszane uczucia co do takich sytuacji. Normalnie, poświęcam Jej praktycznie, cały wolny czas. Nie, nie skarżę się, że tak jest! Kocham z Nią przebywać, nie ma żadnego 'ale'. Liga Światowa jest tylko jeden raz w roku, nie muszę oglądać przecież wszystkich meczy. Nie jestem jakimś stereotypowym facetem, który się spotyka z kumplami, idzie na mecz, lub siedzi przed telewizorem z puszką piwa. Może trochę przesadzam z tym stereotypem :) Lubię też czytać, usiąść sobie spokojnie (lub raczej się położyć) i poczytać jakąś Dobrą Książkę. Czy to pasuje do stereotypowego/przeciętnego faceta? Nie jestem też jakiś nieprzeciętny, w końcu mam ten problem, prawda?

Komentarze:

Dla mnie sprawa prosta — sport w TV mniej ważny od partnerki.

  • esdoka
  • 03 czerwca 2007 , 20:44:01

Zgadzam się z Tobą sunridin. Nie chodzi mi jednak tylko o mecz, ale o takie sytuacje, mecz był tylko przykładem.

Dlacego twoja partnerka robi takie problemy? Ja nie rozumiem takich kobiet. Mogę usłyszeć: „Kochanie dzisiaj jest liga światowa i wiesz… Chciałbym obejrzeć. Jak chcesz, to możesz wpaść, ale pewnie będziesz się nudzić...”
Ja coś takiego bdb rozumiem. Każdy od czasu do czasu potrzebuje trochę czasu dla siebie. Kochanie nie dam rady jest chyba zbyt ogólnikowe… Może dlatego tak zareagowała?

Więc jeśli to jest coś naprawdę ważnego, to chyba nie pozostaje nic innego jak przekonanie jej o ważności tej rzeczy, nie umiejszając przy okazji znaczenia dziewczyny dla Ciebie. Jeśli nie masz „gadanego” to w tym może się przydać nieco lektury o manipulacji (Andrzej Batko, „Sztuka perswazji, czyli język wpływu i manipulacji”, Robert B. Cialdini, „Wywieranie wpływu na ludzi: teoria i praktyka”).

  • pyza
  • 03 czerwca 2007 , 20:49:50

Mi zwykle wystarcza: „Dzisiaj jest mecz i chciałbym go obejrzeć z kolegami” / „Dziś wieczorem chcę poczytać” / „Jutro idę z kolegami na piwo”...
Przecież Ona w tym czasie może się spotkać z koleżankami, albo też poczytać u siebie, albo robić tysiąc innych rzeczy, do których nie jesteś jej niezbędny :P
Powodzenia w dogadywaniu się życzę :D

  • K.
  • 03 czerwca 2007 , 20:59:57

Nie rozumiem kobiet, które próbują kompletnie zniewolić faceta ;] Ja swojemu nie robię żadnych problemów i on również mnie rozumie, jeśli chcę w sobotę poczytać książkę. Współczuję, jeśli Twoja dziewczyna robi Ci problemy, gdy chcesz posiedzieć sam w domu lub wyjść z chłopakami na piwo.

  • esdoka
  • 03 czerwca 2007 , 21:01:52

anoriell: To nie są może jakieś ‘takie poważne’ problemy, chciałbym tylko by to odbywało się bez takich ‘zgrzytów’. Chciałbym też uniknąć słyszenia: Acha, super
pyza: Na pewno tak kiedyś, jak Ty masz, będzie. Do tego trzeba tylko dojść. Gabi, jest naprawdę Kochana, w końcu jestem z Nią ponad półtora roku i.. Chcę dalej; więcej, znacznie więcej.

  • esdoka
  • 03 czerwca 2007 , 21:06:40

K.: To nie jest żadne zniewolenie. Z mojego opisu tak to wygląda? Może nie udało mi oddać tego co miałem na myśli. Dla osoby postronnej tak to może wyglądać, zwłaszcza, że jest to też przecież moje, subiektywne, przedstawienie sprawy…

  • Gabi
  • 03 czerwca 2007 , 21:10:31

No, K., gratulacje! Tylko pamiętaj, że od piwa brzuch rośnie i kiedyś Twój facet będzie miał „uroczą oponkę” zamiast brzucha. VIEL SPAB!

Czy powiedziałeś mi, że chcesz oglądać jakiś tam mecz? – Nie! Więc o co masz pretensje?! A SMS „Nie dam rady.” tylko pogorszył sprawę, bo czuję się okłamana. Okłamana? – Nie, to złe słowo, ale w każdym bądź razie nie powiedziałeś mi prawdy…

  • esdoka
  • 03 czerwca 2007 , 21:14:47

Nie chciałem słyszeć: „acha, mecz jest ważniejszy ode mnie, super „. Napisałem, że nie dam rady, prawda. Ale też dlatego, że chciałem, planowałem, odespać te ostatnie kilka dni, mówiłem Ci Kochanie, że chciałby odpocząć, prawda? Nie, nie od Ciebie, ale po prostu, tak sobie już planowałem ten dzień, dlatego byłem naprawdę zaskoczony gdy do mnie wcześniej zadzwoniłaś....

  • Clou
  • 03 czerwca 2007 , 21:55:50

Stawianie sprawy „acha, mecz jest ważniejszy ode mnie, super „ ,to dziecinada. Związek to nie tylko bycie razem, czasami też umiejetność spędzania czasu osobno. Ty chyba z nią do kosmetyczki nie chodzisz? :)

  • esdoka
  • 03 czerwca 2007 , 22:16:00

Clou: Twoje zdanie. dla mnie bezsensowne, bo nie chodzi mi o najazd na Gabi, ale o rozwiązanie mojego ‘problemu’

  • Clou
  • 03 czerwca 2007 , 22:36:22

Na nikogo nie najeżdżam. Myśle że gdybyś jej to wytłumaczył, to nie miał byś teraz tego problemu. A „jak jej powiedzieć”? Szczerze i wprost. Masz swoje potrzeby, ona tak samo i oboje powinniście to rozumieć. Mam nadziej że rozumiecie. Problem nie wziął się z tego co powiedziałeś (napisałeś), tylko jak to zrobiłeś i czego jej nie powiedziałeś. Nie musisz kręcić i owijać w bawełne, dziewczyna na pewno uszanuje Twoje potrzeby, jeśli szanuje Ciebie. Powodzenia Wam życze :)

  • esdoka
  • 03 czerwca 2007 , 23:27:14

Clou: Dzięki za życzenia.

Coś już sobie wyjaśniliśmy. Fakt, zrobiłem to okrężną drogą zamiast powiedzieć Gabi o co chodzi w tym wszystkim. (Nie powiedziałem, że jest mecz, tylko, że nie da rady, a pół prawdy, prawdą nie jest). W każdym razie, coś się na pewno zmienia, na pewno na lepsze… :)

Dodaj komentarz: