Kto by pomyślał, że do bycia 'ochroniarzem' nie potrzeba 'żadnej wiedzy', przynajmniej nie takiej, którą wyniosłem z Liceum. No ok, angielski się przydaje, ale i tak to się już robi nudne gdy cały czas się odsyła potencjalnych kupujących do personelu perfumerii. Hmm.. Można w sumie ćwiczyć polite answers, ale na tym się kończy. Naprawdę, np. dzisiaj. Wszedł sobie pewien Rycerz Ortalionu (dres), bramki zaczęły piszczeć, podchodzę i pytam się "Czy ma Pan może jakiś produkt kupiony w innym sklepie..? " Po dłuższym zastanowieniu się (chyba raczej próbą zrozumienia pytania), słyszę: "Ja dopiero co Weszłem" + "Chyba te buty, które Se kupiłem" - patrzę i widzę te przysłowiowe "najki". I co ja mam mówić takim ludziom? Oczywiście, zdarzają się VIP'y. Jak np. nazwać osobę, która lekką ręką wydaje ponad 2000 zł na kosmetyki i perfumy w ciągu pół godziny?
Wszyscy pracownicy się wtedy kłaniają takiej osobie. Już nawet nie wiedzą co jej jeszcze dać z próbek, bo i po co, skoro taki VIP może sobie kupić co tylko chce, więc po co się przejmować jakimiś próbkami. Tak patrzę i obserwuję, dopiero trzeci dzień w pracy ochroniarza w ekskluzywnej perfumerii (nie, nie Sephora). Jednak w ciągu tych trzech dni (pon, śr, czw), przepracowałem 34 godziny. Dużo, mało? Dla mnie dużo, bo ta praca polega głównie na staniu w miejscu & chodzeniu i patrzeniu, dosłownie, na ręce, ludziom, którzy tam przychodzą. Nie no, nie tak nachalnie, np. 2 metry za plecami... Powiedzmy tak: z takiej odległości by można było widzieć czy ktoś nie rozrywa opakowania, nie chowa żadnej szminki za 200 zł do torebki itp.
Ciekawa praca, choć ciągnie się czasem w nieskończoność... Co odczuwają moje nogi. Nie ukrywam, bolą, ale podobno to kwestia przyzwyczajenia. Może jakoś uda mi się wytrwać do sierpnia...





Komentarze:
dokładnie – kwestia przyzwyczajenia, wygody butow i dbania o stopki :)
a te VIPy jak reaguja? pewnie tez zaleznie od humoru?
„Oczywiście, zdarzają się VIP’y. Jak np. nazwać osobę, która lekką ręką wydaje ponad 2000 zł na kosmetyki i perfumy w ciągu pół godziny?”
Kobietą? ;-)
aliceq: reagują na.. ? Na te sample (próbki)? Może i zależnie od humoru, ale nie ma raczej żadnego takiego traktowania z wyższością – w końcu kultura musi być ;) To prędzej idzie w drugą stronę jak np. personel widzi co taka osoba ma w koszyczku, a zbliża się do kasy. Czasem zdarzają się ludzie, zwłaszcza młodzi – tak po 20’kilka lat, którzy kupując np. Diora, Armaniego, Kenzo, myślą, że są nie wiadomo kim -> Widać to po tym jak się zwracają do obsługi, co zresztą później jest omawiane czasem na zapleczu w dość ekspresywny sposób ;) Czego nie lubię w tej pracy, to na razie to, że gdy jest już 22:00, nie można – nawet grzecznie – wyprosić osób ze sklepu, które nie kupują,a tylko oglądają. Takie życie, choć powiem szczerze, że po przestaniu 14 godzin (od 8 do 22), jest to naprawdę denerwujące. Zresztą co za pomysł by o 22 kupować sobie jakąś tam maseczkę, zapach, choćby i za te kilkaset złotych – jakby nie można było wcześniej. Personel, choć też zmęczony, zawsze się wtedy musi uśmiechać, a później spieszyć na jakieś ostatnie autobusy – niejedna osoba mieszka poza Krakowem, albo w mieście, ale dużo czasu zabiera jej sam dojazd.
met: Oj, nie powiedziałbym. Owszem, często, ale zdziwiłabyś się ile mężczyzn kupuje za taką kasę i to nie tylko zapachy, ale też inne cuda…
esodoka: chodzilo mi raczej o pikanie na bramkach czy inne podejrzenia kradziezy :) o ile sie zdarzaja, a pewnie u wszystkich czasem pika.
Apropo klientow o 22 – tez tak czasem mysle – czy zawsze na ostatnia chwile trzeba tankowac przed praca? A potem 15 aut, kazdy chce szybko, karty platnicze wolno przechodza, a jak sie idzie do gazu (w nocy i do 8 rano nie ma chlopcow od brudnej roboty na podjezdzie) to sie czasem stoi 30minut. Właśnie jestem po takiej nocce i padam, a tu jeszcze trzeba na miasto jechac brrrr (pożyczysz mi nóg? heheh)
Dodaj komentarz: