Menu

Ha!

Im bliżej matury tym robi się bardziej nerwowo. Czyżby? No nie, może rzeczywiście jestem jakiś inny, skoro tak tego nie odczuwam, albo inaczej. Odczuwam gdy jest mi źle. Wtedy dobija mnie wszystko. Tak jak w tym tygodniu. Chore to trochę. Niby jest ze mnie zimny drań lub zimny skurisyn, ale staję się coraz bardziej tkliwy, ckliwy, na te stare lata. Nie no, nie dramatyzujmy, nie tak jeszcze stare. Przecież nie jestem jeszcze żonaty, no, może już niedługo. I wiecie co - wy, czytający to co ja tutaj bredzę/piszę/tworzę - właśnie to mnie napędza. Przez to chce mi się żyć. Gdy naprawdę czuję to, że życie stoi przede mną, a ja mam z Kim w nie kroczyć, czuję że mi wyrastają skrzydła, które nie odpadną same z siebie! / Ahh.. aniołek ;) /
Nie odczuwam żadnego fear'u, only happiness. Do tego wszystkiego pasują słowa bardzo mądrej Pani mgr z AGH:

człowiekowi chce się uczyć jeśli tylko kocha (...)

a także

Największym wyrafinowaniem jest błogosławiona prostota

Bo i może słowa takie jak Miłość, Kocham Cię - są proste, banalne, ale odzwierciedlają wszystko...

Komentarze:

Dodaj komentarz: